wtorek, 23 lipca 2013

07. Eavesdropping.



- Co to jest za miejsce? – zapytałam, przyglądając się wszystkim przechodzącym przechodniom. Prawie każdy tutaj był ubrany na czarny kolor od stóp do głów i szedł ze spuszczoną w dół głową. Nie wyglądali oni na zbytnio porządnych i godnych jakiegokolwiek zaufania ludzi. Czyli Zayn miał rację. Tutaj jest niebezpiecznie.
- To jest właśnie mój świat, skarbie – uśmiechnął się i skręcił w jedną z mniejszych uliczek. Wyglądało na to, że wjechaliśmy na jakieś pustkowie, gdyż zaniedbałe stare kamienice pojawiały się coraz rzadziej.
Po kilku minutach jazdy Zayn wreszcie zatrzymał samochód tuż przy niewielkim domku, wyglądającym jak każdy inny. Wysiadł z auta, a ja przez chwilę rozmyślałam czy nie powinnam była zostać w tym cholernym domu. Przynajmniej miałam tam większą gwarancję że nikt mnie nie zabije.
Nagle ktoś zapukał w szybę. Odwróciłam szybko głowę. Na szczęście to był tylko Zayn.
- Wychodzisz czy za bardzo się boisz? – zakpił, nonszalancko opierając się o samochód. Chwyciłam za uchwyt i otworzyłam drzwi. Przybrałam dumny wyraz twarzy, kiedy wysiadałam z samochodu. Mulat zachichotał, a to pewnym sensie było takie słodkie.
- Nie boję się niczego – odparłam.
Zayn pokiwał głową.
- Jasne – rzucił z sarkazmem – To w takim razie zapraszam – wskazał dłonią na budynek, po czym odepchnął się nogą od samochodu i ruszył w jego kierunku.
Powoli podążyłam za nim, ciągle sobie wmawiając że nie ma w tym nic strasznego, więc nie powinnam się bać.
Kiedy stanęliśmy tuż przed wejściem, Zayn zamiast kulturalnie zapukać, uderzył kilka razy pięścią w mahoniowe drzwi. Po chwili pojawił się w nich wysoki, przystojny brunet o zielonych tęczówkach.
- No nareszcie, już myśleliśmy że psy cię złapały – chłopak zaśmiał się i przybił piątkę z Zaynem na powitanie.
- Szczerze to mieliśmy małe starcie z glinami – mulat spojrzał na mnie, a ja niepewnie przytaknęłam mu. Brunet stojący przed nami, przeniósł wzrok na mnie.
- A kim jest ta piękność? – zapytał nonszalancko i mrugnął do mnie. Już miałam coś powiedzieć, kiedy Zayn mnie wyprzedził.
- Jo - powiedział, przenosząc wzrok na moją twarz. Wyglądał na niezadowolonego z jakiegoś powodu. Tylko jakiego?
- Witam, Kyle jestem – wpatrywał się w moje oczy, gdy uniósł moją dłoń i pocałował jej zewnętrzną stronę niczym gentleman. Mimowolnie zarumieniłam się na ten gest, bo jeszcze nikt nie zachował się wobec mnie w taki elegancki sposób.
- Kurwa, możesz nas już wpuścić?  – warknął, na co chłopak podniósł do góry ręce w geście obronnym, cofając się o krok do tyłu.
- Tylko nie gryź, Malik – zaśmiał się, a my uzyskaliśmy możliwość wejścia do środka. Zayn wymierzył Kyle’owi lodowate spojrzenie, pod którego wpływem brunet zamilczał. Jednocześnie złapał mnie za talię jedną ręką, dociskając do siebie. Wierciłam się, próbując strzepnąć jego dłoń, jednak chłopak najwyraźniej nie miał najmniejszego zamiaru tego robić, więc się poddałam. Przekroczyliśmy próg, wchodząc do przytulnego hall’u. Usłyszałam trzask drzwi i dźwięk kroków, co oznaczało że brunet, jest tuż za nami.
- To jest twoja nowa laska czy co? – zapytał zza moich pleców Kyle, kiedy Malik prowadził mnie na górę po schodach. Nowa.. laska? Czy to znaczy że jest kobieciarzem?
- Nie – odparł krótko zimnym głosem, dając mu jasno do zrozumienia, że zakończył rozmowę.
Zayn nacisnął klamkę od drzwi, a drzwi się otworzyły z lekkim skrzypnięciem.
- A zapomniałbym, Harry już na ciebie czeka – rzucił Kyle, na co mulat się skrzywił.
- Powiedz mu że zaraz zejdę – Kyle wypowiedział ciche ‘okej’ i opuścił pokój, zostawiając nas samych. Tym razem nie zaprotestował, kiedy starałam się wyrwać z jego objęć. Choć powiem że było to nawet przyjemne.
- Nie opuszczaj tego pokoju, zrozumiano? Muszę pozałatwiać parę spraw i do ciebie wrócę – puścił mi oczko, po czym zniknął za framugą drzwi.
Rozejrzałam się po pokoju, stwierdzając że jest całkiem fajnie i potulnie urządzony. Przeszłam wzdłuż niego, natrafiając na drewnianą półkę. Przejechałam dłonią po komodzie na której stało kilka gazet i ramek ze zdjęciami. Teraz już wiedziałam do kogo należy ów pokój. Na jednym z nich był Zayn otoczony trzema dziewczynkami. Wszystkie miały włosy o ciemnym kolorze, widocznie to u nich rodzinne. Uśmiechnęłam się w duchu, widząc parę małżonków z ich synem na kolejnym zdjęciu. Podniosłam ramkę i przyjrzałam się dokładniej jego mamie – była przepiękna. Od razu widać że Zayn wiele cech urody odziedziczył właśnie po niej. 
Nagle rozległ się po całym mieszkaniu głośny trzask drzwi, przez co podskoczyłam do góry i wypuściłam zdjęcie z dłoni. W ostatniej chwili zdążyłam je złapać, chroniąc przed potłuczeniem się szybki. Uff, myślę, że Zayn nie byłby zbytnio zachwycony, gdyby dowiedział się, że rozbiłam jedną z jego rzeczy. I to jeszcze zdjęcie jego rodziców.
Odłożyłam ramkę bezpiecznie na swoje miejsce, kontynuując swoją ‘wycieczkę’ po pokoju.



Zayn’s POV

- Jak bardzo jest wkurwiony? – zapytałem Kyle’a, schodząc po schodach w kierunku salonu. Chłopak wzruszył ramionami, nic nie odpowiadając. Chyba kurwa umrę.
Wstąpiłem do salonu już bez chłopaka, bo ten ruszył w stronę kuchni. Od razu na oczy rzucił mi się Harry beztrosko siedzący na kanapie. Popijał z szklanki napój, zapewne alkoholowy. Na mój widok uśmiechnął się i skinął głową żebym usiadł obok niego.
- No więc gdzie moja kasa? – odparł, przechodząc już do sedna sprawy. Z tego był znany, że nigdy nic nie owijał w bawełnę.
Kurwa, kłamać czy nie? Pomyślmy.. Jeśli powiem mu całą prawdę umrę na miejscu, a jeśli skłamię jest szansa, że przeżyję kilka dni dopóki Harry nie dowie się oryginalnej wersji. Prędzej czy później i tak przyjdzie mi się składać na mszę pogrzebową, porządną trumnę i wianek z kwiatów.
Może ta mała odpali trochę swojej forsy.
Wtedy do głowy wpadł mi pewien względny pomysł. Oby tylko Harry się na niego zgodził.
Jest pewna możliwość, że jeszcze dożyję trzydziestki.
- Nie mam kasy – powiedziałem, kątem oka widząc jak Harry marszczy brwi.
- Jak to jej nie masz?
- Policja nas zaskoczyła i nie musiałem ją zostawić – nieco podważyłem prawdziwą wersję wydarzeń, ale tylko dlatego że nie mogłem tak po prostu przyznać że o niej zapomniałem. – ale mam dziewczynę..
- Gówno mnie kurwa obchodzi jakaś suka! – przerwał mi. Nie będąc w stanie usiedzieć w miejscu, wstał z kanapy i chodził po pokoju. Starał uspokoić swoje burzliwe myśli.  
- Dzięki niej możemy zyskać jeszcze więcej kasy.
Brunet popatrzał na mnie lekko zdenerwowany, aczkolwiek zaintrygowany moją propozycją. 
- Niby jak?
- To córka prezydenta – wyjaśniłem, przez co na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Najwyraźniej wiedział już do czego zmierzam.



Jo’s POV

Przymrużyłam leciutko oczy, bawiąc się otaczającą mnie wonią. Zayn zniknął już kilkanaście minut temu, a ja się strasznie niecierpliwiłam. Musiałam iść do toalety, ale tak się złożyło, że nie wiedziałam gdzie co jest, a mój pęcherz coraz bardziej cierpiał. Zaczęłam bawić się końcówkami włosów, starając się czymś zająć, żeby tylko nie myśleć o tym że w każdej chwili mogę eksplodować.
- Nie wytrzymam! – powiedziałam do siebie na głos i pospiesznie wstałam z łóżka, kierując się do wyjścia. Postanowiłam sama poszukać tej cholernej łazienki, zaczynając od pierwszego piętra. Otwierałam kolejne drzwi, lecz w żadnych z nich nie znalazłam tego czego szukałam. Oni nie wiedzą co to łazienka, skoro jej nie mają? Boże…
Byłam u szczytu schodów, kiedy usłyszałam czyjąś rozmowę, a głównym tematem był nie kto inny jak ja.
- Możemy zarządać za nią okupu – powiedział głos podobny do Zayna.
Usiadłam zaabsorbowana tym, o czym rozmawiają.
- Kurwa, tylko ile? 100, 200, 500? – przemówił kolejny mówca z lekką chrypką. Tysięcy? Milionów? O mój boże, w co ja się wpakowałam.
- Jak najwięcej się da – do rozmowy kroczył następny głos, choć ten już skądś kojarzyłam. No tak. Kyle.
- Trzeba będzie pilnować tej suki – skrzywiłam się, słysząc ostatni wyraz, wypowiedziany przez jednego z mężczyzn żywo dyskutujących ze sobą. Czułam się nieco zdradzona przez to, że Zayn im powiedział o moim statusie społecznym. Ale czego miałam się spodziewać? Że pozostawi to w sekrecie przed swoimi ‘kolegami’?
- Widzę, że lubisz podsłuchiwać – odezwał się głos za mną. Przerażona odwróciłam głowę do tyłu. Ciężko przełknęłam ślinę. Brunet stojący przede mną, szarpnął za moje ramię, tak że byłam zmuszona wstać na proste nogi. – to takie niekulturalne – uśmiechnął się złośliwie, zjeżdżając wzrokiem po moim całym ciele. Przygryzł swoją dolną wargę, a moje serce dosłownie szalało z przerażenia. – Mmm nie wiem kim jesteś i co tu robisz, ale ładna z ciebie lalka – złapał mnie za nadgarstek i przysunął bliżej siebie. Poczułam niemałe obrzydzenie na widok jego ręki sunącej teraz po mojej talii w dół. W pierwszej chwili byłam zbyt zaskoczona i przerażona, żeby to przerwać. Chłopak ze zwycięską miną zaczął wsuwać dłoń pod moją spódniczkę – dopiero wtedy odzyskałam zdolność ruchu. Szybko popchnęłam go na ścianę. Brunet widocznie nie za bardzo spodziewał się takiego odwrotu sprawy i odbił się od zimnej powierzchni. Natychmiast zaczęłam zbiegać po schodach. To była jedyna najszybsza droga ucieczki, jaką miałam w zasięgu wzroku. Napastnik ruszył jednak za mną i mimo mojej dobrej kondycji tuż przy ostatnim schodku dogonił mnie, chwytając mocno w pasie. Zaczęłam się wiercić, krzyczeć, uderzać go pięściami, wszystko aby tylko uwolnić się z jego objęć.
- Spokojnie laluniu, bez nerwów – zaśmiał się - nie zrobię ci krzywdy, no.. jeszcze nie.
Zszedł ze schodów, nie zważając więcej na moje próby wydostania się i ruszył w stronę salonu, w którym odbywała się dyskusja.

Kiedy wszedł do środka, wszyscy momentalnie spojrzeli się na nas. Przerwałam się wiercić, a chłopak opuścił mnie na dół, tak że mogłam wreszcie poczuć grunt pod nogami. Ale wciąż trzymał mnie w uścisku, pewnie na wszelki wypadek gdyby znowu zachciałoby mi się uciekać.
- Ta laska was podsłuchiwała – wskazał głową na mnie – ona może być szpiegiem.
- Nie jestem żadnym szpiegiem – wybełkotałam, na co znów odpowiedział tym okropnym uśmieszkiem.
- Ta jasne. Już ci wierzymy – odparł sarkastycznie.
- Ben, ona nie pracuje dla Shades’ów, przyjechała tu ze mną – zabrał głos Zayn i rzucił mi krótkie spojrzenie, mówiące że nie jest zbytnio zadowolony że tutaj jestem. Chłopak, który mnie obmacywał i ma rzekomo na imię Ben, zmarszczył brwi i puścił mnie z uścisku.
- Miałaś być na górze, Jo – warknął na mnie.
- Wyluzuj Zayn, chcę ją poznać – powiedział zmysłowym, niskim tonem brunet z lokami na głowie. Jego twarz rozświetlił uśmiech, a szmaragdowe oczy błysnęły w moją stronę. W moim umyśle coś zaalarmowało, kiedy zaczął iść w moim kierunku. Spojrzałam przez jego ramię na Zayna. Swój cały wzrok skupiał na mnie. Wyglądał oczywiście na złego, ale także nieco smutnego, co mnie zaciekawiło. Powróciłam jednak wzrokiem na chłopaka przede mną.
- Harry. Harry Styles. Miło mi cię poznać, Jo – uchylił się, by złapać moją dłoń i złożył na niej delikatny oraz subtelny pocałunek. Najwyraźniej musiał to robić po raz setny, bo naprawdę miał wprawę.
- Mi też – wymamrotałam.
Poczułam jak moje policzki zalewają niewielkie rumieńce, a Harry w jednej chwili wykonał ten sam ruch co facet ze schodów – przyciągnął mnie do swojego ciała. Niemniej jednak w odróżnieniu do Bena, ten niczego nie próbował. Jedynie zbliżył swoje usta do mojego ucha, delikatnie ocierając nimi o jego płatek.
- Zapamiętaj moje imię, bo za niedługo będziesz je krzyczeć w nocy, kochana.
______________________
Zdecydowanie z tym rozdziałem jak na razie męczyłam się najbardziej. Wciąż mi nic nie pasowało i musiałam zmieniać, a jaki jest efekt? No właśnie.. powiedzcie mi czy jest dość 'zjadliwy' ten rozdział, bo według mnie końcówka mi troszkę nie wyszła, brakuje mi tu czegoś...

Przypominam, że na twitterze pojawiła się Jo. Go follow ---> @Jo__Eileen
Nadal szukamy Zayna.


A i od dzisiaj muszę wprowadzić pewne zasady. Mianowicie:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
12 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

PROSZĘ NIE SPAMOWAĆ, BO I TAK TE KOMENTARZE NIE BĘDĄ SIĘ LICZYĆ. 

24 komentarze:

  1. Świetny rozdział ;3
    Zayn i jego plan -,- No nieźle się zaczyna xD
    Harry i ten jego tekst na sam koniec "Zapamiętaj moje imię, bo za niedługo będziesz je krzyczeć w nocy, kochana." xD
    Świetnie wyszło :*
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty rozdział. Juz myślałam ze ten cały Ben zgwalci ja albo cos. Czekam na kolejny... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się końcówka podoba, bo jest śmieszna. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo ty jesteś zajebista ... Od zespołu Weekend ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty, mi się bardzo podoba <3 Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Boski,jak ty <3 czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Aww . Boski ;* czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę fajny, można powiedzieć, że zaczyna się coś dziać! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo podoba mu się twoje opowiadanie życzę dalszej weny

    OdpowiedzUsuń
  12. Zarąbisty czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski imagin czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialnie piszesz ;D błagam kolejny jestem uzależniona ....

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty <3

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedy następny.?? juz jest wiecej niż 12 kom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. `Rozdziały pojawiają się mniej więcej co tydzień, nie raz może się to przedłużyć do 2 tygodni (maksymalnie) np. z powodu braku weny czy czasu.`

      Usuń
  17. oh , bardzo spodobało mi się te opowiadanie : ) czekam na następny rozdział : D

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny *.* czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super. Czekam na następny. ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. harry ... kce .. sie ... z nią ... ruhać ? no to też zawsze coś haha jak nie zayn to on xD mi to tam pasuje hahah jesu co ja pisze. dobra zamknę się lepięj xD

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję ♥