Escape.

piątek, 2 stycznia 2015

20. Blow me one last kiss.

- No żesz kurwa mać! – usłyszałam wrzask z dołu na co przewróciłam delikatnie oczami. To już enty raz, kiedy słyszę jak przeklinają. Po co tyle przekleństw? W zwykłym pokerze? Oni naprawdę mają problem z agresją, szczególnie Harry. Przerzuciłam kartkę książki, której w trakcie czytania byłam, śledząc wzrokiem tekst. Gdy do moich uszu doszła kolejna wiązanka przekleństw, rozdrażniona rzuciłam książkę na kolana. W tym samym momencie usłyszałam kroki, a zaraz potem w pokoju pojawił się Zayn.
- Wszystko okej? – spytał ze zmarszczonymi brwiami i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnęłam się sama do siebie w duszy. On naprawdę się o mnie troszczył. Z dnia na dzień ta jego nadopiekuńczość stawała się coraz bardziej widoczna. Nawet sam Harry to zauważył, choć wiem, że przymruża na to oko.
- Pytasz mnie o to już  dziesiąty razy dzisiaj.
Poprawiłam się na łóżku do pozycji siedzącej i zerknęłam w jego kierunku. Cudem znalazł się kilka centymetrów ode mnie. Ten facet ma werwę.
- Lubię być upewniony – skinęłam głową na jego słowa.
- Zmieniłeś się.
Zayn uniósł brwi lekko zdziwiony. Może to nie był dobry pomysł na temat do rozmowy.
- Zmieniłem?
- Mhm – mruknęłam cicho, chwytając swoje dłonie i bawiąc się palcami. Nie obdarzałam go nawet małym spojrzeniem, by nie zatapiać się w jego kuszące aż za bardzo ciemne oczy. Uh, obawiam się, że i z tego wyniknie kłótnia niebawem.
- Co masz na myśli, Jo? – gdy zerknęłam ukradkiem w jego stronę, zauważyłam, że wciąż bacznie mnie lustruje. Błagam nie patrz na mnie tym wzrokiem.
- No.. – próbowałam pozbierać to o czym myślałam w jedną zgarną kupę. – Na przykład.. Nie jesteś już taki obojętny.
Na moje słowa, delikatny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- To chyba dobrze?
- W pewnym sensie – przegryzłam odruchowo swoją dolną wargę, a Zayn natychmiast omiótł spojrzeniem moje usta. Wywiercał w nich dziurę, przez co poczułam pulsujące podniecenie. Miałam ochotę tak po prostu rzucić się na niego w tej chwili, ale wiem, że to by było potwornie nieodpowiednie. Jeny, co on robi ze mną i moimi hormonami.
- Ja uważam, że wciąż jestem taki sam. – wyszczerzył się tak bezczelnie, wiodąc wzrokiem z moich ust aż do oczu. Przygryzł przy tym tą swoją zakichaną wargę, ale ten jeden cholerny raz sprawił, że pogłębiał moje wcześniejsze odczucia. Wyobraziłam sobie jak zagryza moją wargę, a potem skórę na szyi, sunie nosem po niej, zahaczając tak jakby od niechcenia o skrawek koszuli. Chcesz tego, pragniesz. – odzywa się moja podświadomość.
- Pocałuj mnie. – wypaliłam nagle. Wyczekiwałam reakcji ze strony chłopaka, kiedy to czułam jak moje policzki różowieją z sekundy na sekundę. Zayn tylko uniósł swoje kąciki ust ku górze i nachylił się nade mną. Drażnił się, bo to było jego ulubione hobby od czasu, kiedy się spotkaliśmy. Dawało mu to wielką satysfakcję, a mnie doprowadzało do istnego szaleństwa. W jednej chwili złapał mnie w talii, przenosząc na swoje kolana i tak po prostu wpił się w moje wargi. Mimo, że mogłam się tego spodziewać, jego nagły ruch spowodował opóźnienie mojej reakcji. To był nasz drugi pocałunek, choć smakował jak ten pierwszy. Naparłam delikatnie swoimi ustami na jego, nie mogąc się oprzeć pokusie wplątania rąk w jego włosy. Usłyszałam mruczenie z jego strony. Uśmiechnęłam się na to i całkowicie oddałam temu pocałunkowi.
- Chcę Cię.. – warknął cicho w moje usta, a moja podświadomość chyba oszalała.
- Ekhem – usłyszeliśmy męskie chrząknięcie, na co z cichym mlaskiem odsunęłam się od Zayna. Podążyłam wzrokiem za dźwiękiem i ujrzałam stojącego w drzwiach Harrego. Swobodnie opierał się o framugę drzwi z małym figlarnym uśmieszkiem na twarzy. Zarumieniłam się, kiedy domyśliłam się, że musiał obserwować jak się całujemy. Cholera.
- No co? – mulat mruknął z niezadowolonym tonem, a stylesowy uśmiech poszerzył się o kilka dobrych centymetrów.
- Tak to się teraz nazywa ‘’Muszę się odlać’’? – zaśmiał się dźwięcznie. – Czemu mnie nie zaprosiliście?
- Spierdalaj no. 
Zayn fuknął i zacieśnił uścisk wokół mojej talii tak, bym nie mogła się za chiny wydostać z jego objęć.
- Twoja kasa czeka – Styles odbił się o framugi, mrugnął bynajmniej do mnie i zniknął z pola naszego widzenia. Lekko zawstydzona spojrzałam na Zayna, który również utkwił swój wzrok we mnie. Kciukami gładził powoli odsłoniętą skórę na moich biodrach. Sama przyłapałam się na tym jak mój wzrok zjeżdża na jego usta. To był zdecydowanie najbardziej gorący pocałunek. Taką ocenę dawało to dziwne uczucie w brzuchu, coś jakby motylki. Jejku..

- Muszę iść, skarbie. – cmoknął mnie ostatni raz w czoło ku mojemu niezadowoleniu. Posadził mnie z powrotem na łóżku i sam wstał. Chwilę potem nie było go już tutaj. Przegryzłam delikatnie wargę, która jeszcze niedawno stykała się z ustami Zayna. Wciąż czułam ich dotyk na niej. Boję się, że już nigdy nie uwolnię się od tego. Że pocałunki Zayna staną się moim narkotykiem. Narkotykiem silniejszym od innych. A może już jest..

***
Rozdział trochę krótszy niż inne, ale następny z pewnością będzie dłuższy. Wiem, że piszę raz na ruski rok, ale to dlatego, że straciłam zapał do pisania. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Szablon by S1K