wtorek, 29 października 2013

13. Niall.

"Z dedykacją dla @peoplesucks69, @aberrantnialler, @ahmyswag ♥"
Byłam tym niemało zaskoczona, mimo to po chwili odwzajemniłam jego pocałunek. Zayn natychmiast umieścił swoje dłonie na mojej talii, przysuwając się jeszcze bliżej mojego ciała. Jednocześnie sprawił, że między nami nie było wolnej przestrzeni, ja nie miałam wolnej przestrzeni. Ani z przodu, ani z tyłu (tj. ściana). Hm, szczerze mówiąc nie było dnia ani nocy, co bym nie myślała choćby jeden jedyny, pojedynczy raz o tym, żeby Zayn wreszcie mnie pocałował. Żeby czule dotykał każdą nawet najdrobniejszą część mojego ciała, delikatnie scałowując usta, ich okolice i szyję. Dlatego może nie mogłam po prostu temu się przeciwstawić, skoro tak bardzo tego pragnęłam. Tak. W tym momencie pożądliwie pragnęłam tego seksownego mulata, który stał przede mną. Nie liczyło się nic. Nawet to, że nie powinnam tego robić i to, że jest szansa, że mogę tego prędzej czy później żałować. Liczyła się tylko i wyłącznie ta chwila.
Wszystko było cudownie, lecz „coś”, jak to ma to w zwyczaju niszczyć wszystkie piękne chwile i tym razem nie dało ciała. W moich uszach zabrzmiał dźwięk syren, policyjnych syren. Ktoś musiał mnie rozpoznać i zawiadomić policję.. Mogę przypuszczać, że to była tamta dziewczyna z toalety. Od początku wydawała się być strasznie podejrzana.
Oderwałam się od Zayna, który także usłyszał znajomy, ciągły dźwięk. Rozejrzał się dookoła, marszcząc brwi.
- Musimy uciekać – stwierdził lekko skonsternowany.
Kiwnęłam głową, na co chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą. Bez żadnego słowa ruszyliśmy w stronę ciemnego zaułka. W między czasie dźwięk zdawał się wzmacniać, a po chwili pojawił się zza rogu wóz policyjny. Chłopak przeklnął pod nosem, zaczynając biegnąć, więc zrobiłam to samo, tyle że nie mogłam nad nim nadążyć. Gdyby nie to że nasze dłonie były splecione już dawno zostałabym w tyle. Jakoś zdołaliśmy wbiec lekko zdyszani w zaułek ani na chwilę się nie zatrzymując. Jednak samochód policyjny nieszczęsnym trafem zauważył nas. Wysiedli z niego dwaj masywni policjanci i skierowali się w naszą stronę. Zayn ścisnął mocniej moją dłoń, gdy zza rogu pojawił się ni stąd ni zowąd żółty, niewielki van. Zatrzymał się dokładnie przed nami, a przez szybę wychyliła się czyjaś blond czupryna.
- Wsiadajcie! – powiedział donośnym głosem.
Zayn również zdziwiony jak ja zmarszczył brwi. Po niedługiej chwili namysłu i obejrzeniu się za glinami, chwycił za klamkę drzwi i wpakował nas na tylne siedzenia samochodu. Chłopak za kierownicą w mgnieniu oka ruszył z miejsca z piskiem opon.
-  A ty to… ? – odezwał się Zayn, spoglądając w jego stronę.
Blondyn zerknął w lusterko, wyszczerzył się i w milczeniu docisnął pedał gazu.
Kurczowo przytrzymywałam się ramienia Zayna, nie ogarniając do końca zaistniałej sytuacji. Co jak co, ale przy nim czułam się dobrze, jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że dopóki trzymam się razem z nim odnoszę wrażenie, że jestem w miarę bezpieczna.
- Ej, mała, sprawdź jaka jest sytuacja.. – rzucił i zacisnął nieco mocniej palce na kierownicy. ,,Mała to jest twoja pała, frajerze..’’. Westchnęłam i wypełniłam jego żądanie. Obróciłam się i wlepiłam swój wzrok w tylną szybę auta, wypatrując policyjny radiowóz.
- Są coraz bliżej..
-  To znaczy?
- Jeden samochód dalej od nas – powiedziałam nieco drżącym głosem zgodnie z tym, co widziałam przed sobą.
Usłyszałam jak przeklina, a pojazd przyspiesza jeszcze bardziej, manewrując między poszczególnymi samochodami i zostawiając każde z nich daleko w tyle. Ścisnęłam mocniej skórzany fotel, widząc jak policja nie daje sobie za wygraną.
- Spróbuj ich zgubić – zaproponował Zayn, który teraz wydawał się być bardziej opanowany i gotowy do działania.
- A co ja właśnie kurwa robię? – warknął, mocno hamując i przygotowując samochód do ostrego skrętu w prawo.
Pisnęłam, kiedy pojazd zaczął wykonywać manewr i wpadłam prosto na klamkę od drzwi. Niewielkiego bólu nie oszczędził mi też Zayn, który wpadł na mnie, nie zdążając złapać się zagłówka przedniego fotela i tylko docisnął mnie do owej klamki. Znów syknęłam z bólu. Dopiero gdy nieznajomy chłopak zakończył manewr, Zayn odepchnął się ode mnie, zasiadając na swoje poprzednie miejsce. Widząc moją niezbyt fajną sytuację, pomógł także mi zasiąść w wygodnej i nieco bezpieczniejszej pozycji. Poczułam jak coś ściska moją dłoń, nie coś, lecz ktoś.. Bijące ciepło od dłoni Zayna nieco mnie uspokajało. Przynajmniej na tyle abym mogła nie myśleć o policji i o tym, jak długo musiałabym siedzieć zamknięta w domu, gdyby mój ojciec jakimś cudem mnie tutaj znalazł.
Skręciliśmy w jeszcze kilka uliczek, po czym zdołaliśmy wyjechać na główną ulicę prowadzącą do mieszkania, a raczej siedziby Zayna.
- Zgubiliśmy ich – oznajmił z ulgą w głosie tajemniczy chłopak.
Szczerze mi też bardzo ulżyło na tą wieść, może nawet bardziej niż mu. Spojrzałam na mulata, którego przyłapałam na wpatrywaniu się we mnie, jednak zdążył odwrócić wzrok, puszczając moją dłoń.

*  *  *

Podjechaliśmy pod biały marmurowy dom, z daleka wyglądający na bardziej ciemniejszy niż jaki naprawdę jest. Blondyn odwrócił się na fotelu i posłał jakiś dziwny znak Zaynowi. Ten zerknął na mnie, marszcząc brwi.
- Jo, idź do domu.. – powiedział poważnym tonem – Zaraz tam przyjdę.
Po chwili lekko przytaknęłam i otworzyłam drzwi. Wyszłam z samochodu zostawiając ich samych. Co oni tam będą robić? Rozmawiać? Bić się? O boże.. nie, nie chcę tego nawet wiedzieć. Obejrzałam się za siebie, ale van miał przyciemniane szyby, przez co nic a nic nie było widać. Nie mając mniejszego wyboru, weszłam do mieszkania. Było w nim ciemno. No jasne, że było, przecież nikogo tutaj nie ma. ,,Idiotka z ciebie, Jo..’’  Westchnęłam ze względu na swoją głupotę i zaczęłam szukać jakiegokolwiek włącznika światła na ścianie. Macałam powierzchnię w każdym miejscu aż w końcu natrafiłam na biały wystający kwadracik. Nacisnęłam na niego, a w pomieszczeniu w mgnieniu oka zrobiło się jasno. Wyjrzałam za okno, delikatnie przesuwając białą firankę i spojrzałam, czy czasem mulat już nie wyszedł z samochodu, ale niestety nie..
Westchnęłam i potruchtałam w stronę schodów. Wlazłam na górę do pokoju Zayna, zrezygnowana położyłam się na aksamitnej pościeli. Zayn miał strasznie wygodną pościel do spania. Aż się chciało na niej leżeć i leżeć w nieskończoność. Nagle usłyszałam ciche pukanie. Rozejrzałam się po pokoju, doszukując się źródła dźwięku. To na pewno nie może być Zayn, przecież ma klucze do własnego mieszkania, poza tym nie pukał by do własnego mieszkania…
Kolejny dźwięk. Spojrzałam na okno i momentalnie moje oczy się rozszerzyły.
Scarlet?

***
Przepraszam za zwłokę, mam nadzieję, że rozdział się podoba :)

 
Bohaterzy na tt:
@Scarlet_Escape

 Jeszcze tak na marginesie..
Miło jest dostawać komentarze, ale jeszcze milej jest kiedy są one bardziej rozwinięte, rozbudowane. Nie chciałabym na to narzekać ani zmuszać was do pisania opinii na połowę strony, po prostu tylko tak informuję. A za wszystkie dłuższe niż jedno słowo komentarze jestem odrobinkę bardziej wdzięczna niż za pozostałe. :) x

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

40 KOMENATRZY = NOWY ROZDZIAŁ