sobota, 28 września 2013

12. Bad luck.


Zayn złapał się za policzek. Widziałam jak czerwieniał coraz to bardziej z każdej sekundy na sekundę. Wykrzywił się, pocierając go delikatnie swoim kciukiem.
- Nie powinnaś była tego robić.. – niemal warknął z zaciśniętymi zębami.
Uh, uciekać czy nie?...
 Jego wzrok sam mówił za siebie. Był zły. Ale nie tak jak kiedyś, gdy go obraziłam, nazywając świnią. To był inny rodzaj złości.. Może obudziłam w nim tą najgorszą stronę, o której istnieniu jeszcze nie wiedziałam. Tą, którą najmniej chciałam ujrzeć.
Nie, muszę uciec.. Czym prędzej zeskoczyłam z krzesełka i zaczęłam biec w stronę rozszalanego tłumu nastolatków na parkiecie. Mulat od razu ruszył za mną, nawołując moje imię. Może spróbuję go tutaj zgubić.. Wciąż przepychałam się między ludźmi i szukałam drogi ucieczki, co chwila spoglądając w tył za chłopakiem. Po chwili zniknął z mojego zasięgu, nigdzie nie mogłam go wypatrzeć, więc to najprawdopodobniej oznaczało że go zgubiłam. A może jakaś kryjówka? Tylko gdzie? Mój wzrok padł dokładnie na drzwi z wielkim napisem 'Toalety' u samej góry. Ucieszyłam się w duchu i zaczęłam kierować się w tamtą stronę.
Kiedy znalazłam się już w jasnym i dosyć bezpiecznym pomieszczeniu, podeszłam do jednej z umywalek przeglądając się w lustrze. Nerwowo przeczesałam palcami swoje blond włosy, nieco je rozmierzwiając. Usłyszałam spłukiwanie wody i trzask drzwi. Z kabiny wyszła wysoka brunetka. Umyła dłonie ciepłą wodą, po czym zerknęła w moją stronę.
- Hm, wszystko w porządku? - zapytała - wyglądasz na.. wystraszoną - oparłszy się o porcelanowy blat, zmarszczyła brwi.
- Tak, wszystko okej tylko.. - urwałam. Po co mam się jej zwierzać z moich przykrych wydarzeń. Nawet jej nie znam.
- Tylko co? Oh gdzie moje maniery. Jestem Scarlet – uśmiechnęła się serdecznie w moją stronę.
- Jo… Nic ważnego.. Na pewno nie chcesz tego wysłuchiwać – westchnęłam.
Dziewczyna lekko zachichotała, co mnie wprawiło w zdziwienie.
- Co jest w tym takiego śmiesznego? – uniosłam brew, przyglądając się jej.
- Problemy z chłopakiem? – zignorowała moje pytanie.
- Nie do końca.. chłopakiem – przyznałam i uniosłam delikatnie uniosłam jeden z moich kącików ust ku górze.
- To o co chodzi?
Przez moment zastanawiałam się czy aby dobrze zrobię wyjawiając jej to wszystko, ale komu by to zaszkodziło? Zayn i tak jest na pieńku z policją. Nie żebym chciała, by trafił do więzienia na ileś tam lat. Po prostu nie byłoby to nic takiego.. um nowego.
- Wiesz – zaczęłam głęboko wzdychając – zostałam porwana. - Dziewczyna uniosła swoje brwi ku górze, usłyszawszy moje słowa. – ale tak jakby z własnej woli..
- Porwana? Z własnej woli?
Świetnie teraz weźmie mnie za jakąś idiotkę, głupią idiotkę, która właśnie uciekła z zakładu psychiatrycznego. Jo, ty to umiesz wprawić człowieka w jeszcze większy obłęd..
- To długa historia – stwierdziłam – po prostu byłabym wdzięczna, jeśli pomogłabyś mi stąd wyjść niezauważona przez moich porywaczy.
Przygryzłam wewnętrzną stronę policzka i nieśmiało spojrzałam na dziewczynę. Cały czas milczała zapewne zastanawiając się czy powinna mi pomóc czy jednak nie, a ja stawałam się coraz bardziej niecierpliwa. Jedyne co teraz chciałam zrobić to uciec z tego idiotycznego klubu i nie wpaść czasem na Zayna. On jest naprawdę zły, zły na mnie za to co zrobiłam. Uderzyłam go w policzek i mimo że na to sobie zasłużył, miałam pewne wyrzuty sumienia za ten czyn. Wiedziałam, że będę tego żałować. Ja już wszystkiego żałuję. Być może jest to za sprawą mojego bardzo wrażliwego, nieco pyskatego, uległego charakteru.
- Okej, pomogę ci, ale robię to z dobrego serca – odparła.
- Dziękuję – posłałam jej uśmiech.
Ogarnęła mnie dziwna ulga. W tym momencie miałam ochotę wyściskać ją jak babunia swojego najukochańszego wnuczka.. no może z odrobiną mniej tych czułości. Jednym słowem byłam jej wdzięczna. - Teraz tylko pozostało obmyślić plan..
Scarlet kciukiem i jednym z placów u prawej dłoni ścisnęła swoją brodę, przybierając minę myśliciela. Również zaczęłam się zastanawiać nad możliwymi sposobami ucieczki. Jednak zanim zdążyłam wymyślić coś sensownego, pstryknęła palcami, jednoznacznie się uśmiechnęła.
- Już wiem – w tym samym czasie drzwi do łazienki wydały charakterystyczny dźwięk. Natychmiast odwróciłam wzrok w tamtą stronę i modliłam się, aby czasem nie był to Zayn. Do środka weszła roześmiana dziewczyna przez co nieco ulżyło mi. Wraz ze spotkaniem naszych spojrzeń zaprzestała się śmiać i w ciszy zniknęła za drzwiami kabiny, a potem już ogólnie ulotniła się z łazienki. Zmarszczyłam brwi, próbując zignorować myśli nad jej zachowaniem. To było dosyć dziwne. Zbyt dziwne..
~
Scarlet delikatnie uchyliła drzwi i w tłumie nastolatków swoim bystrym spojrzeniem wyszukiwała Harrego.
- To ten w tych czarnych obcisłych jeansach? – zapytała szeptem. Wysunęłam głowę, podążając za jej wzrokiem. Odpowiedziałam jej twierdząco z przygaszonym głosem – dlaczego zawsze ci faceci co są cholernie niebezpieczni muszą być tak cholernie seksowni? Ugh..
Wywróciłam oczami na jej komentarz, chociaż po części miała rację. Był wysoki, a jego tors częściowo zakryty przez zwiewną koszulę i czarną marynarkę, wydawał się być po prostu idealny proporcjonalnie. Ciemne dość ciasno opięte na nogach spodnie tylko dopełniały jego wygląd greckiego boga. Był wręcz perfekcyjny w każdym calu. Całować całuje też per-fekcyjnie – oczywiście mój nieznośny głos w podświadomości musiał dopowiedzieć swoje trzy grosze.
- Okej, idziesz – dosłownie wypchnęłam ją z pomieszczenia w kierunku baru, przy którym przed chwilą usadowił się Harry. Dziewczyna wymamrotała coś pod nosem, po czym przyjęła normalną pozę i zgodnie z planem zasiadła obok chłopaka i zagadała do niego. Wydawało nam się to najbardziej rozsądnym krokiem, ponieważ to Harry jest tutaj głównym dowodzącym w tej grupce, więc to jego powinnam bardziej zająć na jakiś czas. Z resztą nie widziałam w pobliżu żadnego zagrożenia (to jest pozostałych chłopaków) aby spokojnie stąd wyjść, więc..
Plan ucieczki czas zacząć.
Rozejrzawszy się dookoła sali, jeszcze raz sprawdziłam czy nie przypałętał się tu gdzieś ani Kyle, ani Ben włącznie z Zaynem. Teren był czysty. Ostrożnie wyłoniłam się zza drzwi do damskiej łazienki i szybkim krokiem podążyłam w stronę upragnionego wyjścia z klubu. Wszystko jak na razie idzie w jak najlepszym porządku. Aż się zaczęłam zastanawiać gdzie ewentualnie mogłabym pójść po zakończonej sukcesem ucieczce.
Wybiegłam na zewnątrz, a moją twarz rozjaśnił triumfalny uśmiech. Wszak jak szybko się pojawił tak szybko przepadł, kiedy usłyszałam tuż za swoimi plecami dobrze znany mi głos.
- Dokąd się wybierasz, piękna? – wiedziałam, że to wszystko podejrzanie łatwo poszło. Przeklnęłam w duszy siebie oraz Zayna, powoli obracając się na pięcie o 180 stopni. Przed sobą ujrzałam idealnie zbudowaną sylwetkę mulata. Widziałam jak unosi do góry swoją brew z lekkim rozbawieniem, jakie posiadał w tych czekoladowych oczętach, wyczekując ode mnie odpowiedzi. Nie, one są zbyt pociągające..  Zasłoniłby je czy coś..
- Przewietrzyć się – skłamałam, napotykając pierwszą lepszą wymówkę w swojej mało przestrzennej mózgownicy.
Zayn pokręcił głową i cały czas wlepiając swój wzrok w moją twarz, zaczął przybliżać się do mnie.
- Hm, kłamiesz – wyszeptał mi wprost do ucha, ocierając podniecająco swoimi wargami o płatek mojego ucha przez co lekko wzdrygnęłam się – A ja nie lubię kiedy ktoś mnie okłamuje.
Jego dłoń w mgnieniu oka znalazła się na moim policzku. Kciukiem delikatnie zataczał na nim małe półokręgi, przywołując u mnie chwilę słabości. Jego dotyk ukoił moje ciało, był jak lek, lek na wszystko. Przy nim zapominałam się i dawałam mu wolną rękę, a to bardzo źle, wręcz fatalnie. Nie powinnam poddawać się takiemu niebezpiecznemu chłopakowi jakim on jest. Mimo że jestem – może i nie stu procentowo – pewna, że on sam nie byłby w stanie zrobić mi krzywdy, nie mogę mu ufać. Mordercy się nie ufa..
Natychmiast strąciłam jego dłoń, przywracając siebie do poziomu.
- To musisz to polubić – odpyskowałam się i już miałam zrobić obrót, by iść dalej, lecz Zayn był szybszy. Pochwycił moje nadgarstki w dłonie i przygwoździł mnie do najbliższej marmurowej ściany budynku. Wydałam z siebie cichy pisk, kiedy moje ciało zetknęło się z dość wypukłą miejscami nawierzchnią. Zayn zdawał się to ignorować. A może jednak potrafiłby zrobić mi krzywdę..
- Ostatnio strasznie dużo pyskujesz – przycisnął nadgarstki po obu stronach mojej głowy – trzeba to zmienić - nieco mocniej je ścisnął, a z mojej buzi wydostał się kolejny jęk bólu.
- Zayn.. to boli – wymamrotałam przyciszonym głosem. Przymknęłam delikatnie powieki po to, aby powstrzymać pojedyncze łzy cisnące się do oczu. Mulat słysząc moje słowa, jakby wyrwany z jakiegoś długotrwałego transu, poluźnił uścisk. Złapałam się za prawy nadgarstek, delikatnie rozmasowując go. To samo zrobiłam z drugim. Zayn za ten czas oparł się dłonią o ścianę w miejscu, w którym przed chwilą sprawiał mi krzywdę. Spuścił głowę przeczesując na wskroś swoje włosy palcami. Niechybnie usłyszałam jak przeklina pod nosem. Nie wiedziałam co teraz powinnam zrobić, także czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.
- Jo – zaczął po krótkiej chwili milczenia – jeśli uciekniesz Harry mnie zabije, rozumiesz? A mi się nie widzi jeszcze zakładać stary garnitur po dziadku i wziu do trumny.. – rzucił na mnie zatroskane spojrzenie.
- To ucieknij ze mną – zaproponowałam.
Zayn cicho zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową.
- Nie. Poza tym Styles i tak by nas znalazł. Prędzej czy później stałabyś się jego erotyczną zabawką, a ja nie byłbym już w stanie ci z nim pomóc – przełknęłam głośno ślinę, widząc przed oczami obraz siebie i Harrego… o boże. - Po prostu daj sobie spokój z tą ucieczką.
- Dlaczego miałabym cię posłuchać? – uniosłam brew do góry. Zayn seksownie przygryzł swoją dolną wargę, przy czym przybliżył swoją twarz bardzo blisko mojej. Niemal praktycznie stykaliśmy się nosami. Na moment wstrzymałam swój oddech, czekając aż w końcu coś wypowie.
- Bo beze mnie tutaj zginiesz – wyszeptał prawie że niedosłyszalnie.
- Nie jestem tak słaba jak ci się wydaje – ‘plunęłam’ mu w twarz kolejną odzywką. Zayn spojrzał prosto w moje oczy, po czym przeniósł wzrok na moją szyję, niebezpiecznie pochylając się nad nią.
- Tak sądzisz? – wymruczał, subtelnie muskając swoimi wargami szyję na linii oddzielającej ją od głowy. Jego usta były zadziwiająco miękkie. Położył dłonie na mojej talii. Przebiegł mnie lekki dreszcz rozkoszy, który sprawił że w tej chwili nie potrafiłam odpowiedzieć na jego pytanie. Powoli zbliżył się do mojego czułego punktu, delikatnie scałowywując go. Czułam się wtedy rzeczywiści bezbronna. To co on ze mną robił, w jaki sposób na mnie działał, przerażało mnie samą. Odruchowo cicho jęknęłam przez co na jego ustach ukazał się cwaniacki uśmieszek. Swoimi drobnymi pocałunkami dalej obdarowywał moją szyję, wiedząc że to mi się strasznie podoba. Zupełnie straciłam kontrolę nad swoimi ruchami i wszelakimi gestami. Wplotłam dłonie w jego kruczoczarne per-fekcyjnie ułożone włosy, odrobinę je mierzwiąc. Zayn tylko czerpał z tego ogromną przyjemność. Miał przewagę nade mną, z której bezustannie korzystał. Wyznaczył swoimi całusami mokrą ścieżkę prowadzącą aż do koniuszka materiału mojej bluzki. ‘Niechcący’ zahaczył nosem o niego. Właśnie wtedy oderwał się od mojej szyi i powrócił wzrokiem na moją twarz.
- Nadal sądzisz że nie jesteś słaba? – zapytał, opatulając delikatnie dłonią mój policzek.
Poniosłam totalną klęskę. Może nawet i przeklnęłabym w tej chwili aczkolwiek moje dobre maniery nie pozwalają mi na to. Pochwyciłam jego spojrzenie, zagłębiając się bardziej w jego tęczówki.
- Nie jestem..
Urwałam zdanie, kiedy chłopak chwycił tył mojej głowy i złączył nasze usta w pocałunku.
Pocałunek był dosyć ostry, mimo to odwzajemniłam go.

 
_____________________
No hej, przychodzę do was z tym upragnionym 12 rozdziałem! :)
I co? Jak wam się podobał? Zajebiste cnie? xD
 
Poza tym wybaczcie że tyle musieliście czekać. Mam nadzieję że zrekompensowałam się fajnym rozdziałem. Moja koleżanka sprawdzała soł nie powinno być błędów. Jak coś to z pretensjami do @peoplesucks69 a nie do mnie XD
 
Na twitterze nadal możecie follownąć naszych bohaterów:
@Jo_Escape
@Zayn_Escape
@Louis_Escape
@Vanessa_Escape
@Harry_Escape
Jeśli ktoś z was chciałby zostać jednym z pozostałych bohaterów to proszę o kontakt na tt: @luvmyharriet.
 
To chyba tyle co chciałam napisać, jak cos to jeszcze dopiszę :) x
 
Czytasz = Komentujesz
40 komentarzy = Nowy rozdział xx
 

sobota, 21 września 2013

Czytelnicy


Hej,
Ta notka właściwie nie jest zbytnio ważna, ale chciałabym jednak żeby ją wszyscy przeczytali.
Mianowicie mam do was prośbę, czy każdy kto czyta to opowiadanie mógłby zostawić komentarz po sobie? Chodzi mi o jakiś mały, drobny komentarz np ''Ja" cokolwiek. Po prostu chciałabym wiedzieć ile z was go czyta i czy warto jest go kontynuować, bo z tego co ostatnio usłyszałam popełniam mega dużo błędów i nie wiem czy jestem w stanie się poprawić w tym. Tzn. jeśli chodzi o to to piszę jak piszę. Jak coś napiszę to mi się potem tego nie chcę poprawiać albo zwyczajnie nie mam na to czasu i wychodzi na to że jest w tym pełno 'niedociągnięć'.
Także kończąc już tą notkę, chciałabym żebyście nie zwracali uwagi za bardzo na te błędy i jak wyżej wspomniałam zostawili po sobie komentarz.
Dziękuję, Aduś.

czwartek, 5 września 2013

11. Jealous?



- Po co mnie tutaj zabraliście? – odezwałam się, wchodząc do środka jakiegoś rozszalanego i tętniącego życiem klubu tak jak rozkazał mi Harry.
Wolałam mu się teraz nie sprzeciwiać, nawet jeśli jesteśmy w miejscu publicznym. Poznałam do czego tak naprawdę jest zdolny, gdy się go nie słucha i za nic nie chciałabym tego kiedykolwiek powtarzać.  
- Po to żebyś zobaczyła jak się dobrze bawić.. no i musimy coś ważnego odebrać – usłyszałam oschły głos Harry’ego za sobą.
- Uwierz mi że wiem jak się dobrze bawić – stwierdziłam.
- Nieważne.. zachowuj się jasne skarbie? – mrugnął do mnie i skinął głową do Kyle’a i Ben’a. Wywróciłam oczami, delikatnie pokiwałam głową. Nim się obejrzałam ulotnili się w tłumie ludzi szalejących na parkiecie.
To tak zacznijmy wszystko od początku.. chłopaki ni z gruszki ni pietruszki oznajmili mi że gdzieś jedziemy. Wpakowali mnie mimo moich sprzeciwów do dużego czarnego vana i przywieźli tutaj. Gdzie rzekomo mają do załatwienia jakąś robotę. Nie chcę być niegrzeczna ale po jaką cholerę mnie wciągają w te ich interesy? Nie sądzę żeby to było rozsądne posunięcie ze strony Harry’ego, ponieważ wszyscy wiemy, że to tylko zaszkodziłoby im. Tym bardziej że policja z dnia na dzień coraz bardziej przykłada się do śledztwa w sprawie mojego zaginięcia. Przebywanie ze mną w miejscu publicznym nie jest do końca.. dobre. W każdej chwili ktoś kto słyszał o moim zaginięciu może mnie zauważyć i natychmiast zadzwonić po policję. A z resztą niech robią co chcą. Nie będzie mi wcale żal jak wsadzą do więzienia Harry’ego czy Ben’a, gorzej z Zayn’em.

Prawdą jest, że Zayn jest zły i niebezpieczny, ale myślę że to tylko taka maska, pod którą chowie swoje prawdziwe oblicze. Nie wiem jak to zrobię i czy w ogóle mi się to uda, jednakże chcę zdjąć mu tą maskę z twarzy. Przynajmniej spróbować tego dokonać..
Jak na zawołanie obok mnie pojawił się Zayn w swojej pełnej osobie.
-  Powierzono mi za zadanie pilnować ciebie, więc najwyraźniej spędzimy razem miło czas – poruszył jednoznacznie brwiami, szczerząc się w moją stronę.
- Nie musisz mnie pilnować nie mam 10 lat – prychnęłam.- Owszem muszę, nie mamy pewności że nam gdzieś tu nie uciekniesz.
- Nie miałam takiego zamiaru – posłałam mu spojrzenie.
Zayn delikatnie się uśmiechnął, chwytając mnie za dłoń i pociągając mnie w kierunku baru. Zasiadł na krześle, to samo i ja zrobiłam. Przywołał barmankę i z łobuzerskim uśmiechem poprosił o 2 kolejki shot’ów. Blondynka przytaknęła swoim piskliwym głosem specjalnie i zabrała się za realizowanie zamówienia. Kobieta wyraźnie flirtowała z nim, specjalnie schylając się co chwila i ukazując swoje no.. dosyć duże i dorodne piersi. Zayn jak to każdy mężczyzna musiał się na nie spojrzeć z zachwytem. Poczułam się trochę nieswojo. Odchrząknęłam głośno próbując przypomnieć im o moim towarzystwie. Mulat odwrócił się na krześle, a barmanka powróciła do szykowania dla nas drinków.
- Zazdrosna? – wyszczerzył się. Po chwili trzymał w ręku swój kieliszek.
- Raczej zniesmaczona.. – odpowiedziałam wywracając oczami – Jak można tak publicznie pokazywać swoje piersi?
- Ja tam lubię kiedy dziewczyna pokazuje trochę swojego ciałka – mrugnął nonszalancko do mnie, po czym podsunął mi pod nos nowy kieliszek z wódką. Jednym szybkim ruchem wypił całą zawartość swojego. Spojrzałam to na niego, posyłając mu niezadowolone spojrzenie, to na stojący przede mną alkohol. Zmrużyłam oczy i wzięłam kieliszek w dłoń dobrze mu się przypatrując.
- Nigdy nie widziałaś jak wygląda kieliszek czy co? – Zayn uniósł swoją brew przyglądając mi się z rozbawieniem w oczach. Spojrzałam na niego z miną ‘haha bardzo śmieszne’, na co znów się uśmiechnął figlarnie. Jo, dawaj.. przecież to nie może być takie złe.
Posłuchałam swojego wewnętrznego głosu i czym prędzej przechyliłam kieliszek, sprawiając że cała jego zawartość znalazła się w mojej buzi. Odstawiłam puste szklane naczynie, kiedy poczułam jak coś drapie mnie w gardło. Cholerny alkohol..
- Od razu na pierwszy rzut oka widać że nigdy nie piłaś wódki – stwierdził i miał rację. W ogóle nie zaliczam się do tych szalonych, porywczych i niegrzecznych typów dziewczyn. Jestem zbyt dobrze wychowana na to aby imprezować na całego do białego rana, ale to nie oznacza że nie potrafię się bawić. Potrafię ale tak jakby nie mogę. Coś od środka mnie blokuje.
- No wiesz w białym domu raczej nie podają shotów na bankietach – powiedziałam, wykrzywiając twarz w ogromny grymas.
- Dlatego jest na nich nudno jak na cholernym pogrzebie – zmarszczyłam brwi, kiedy Zayn ponownie spojrzał na barmankę. W tym samym czasie podszedł do mnie jakiś chłopak. Krótkie blond włosy, doskonale wyrzeźbione rysy twarzy i śliczne orzechowe tęczówki. Dałabym mu z osiemnaście lat.
- Hej, tak się zastanawiam czy nie zechciałabyś ze mną zatańczyć.. – przyznał nieco nieśmiało. Och, jaki słodziak z niego..
Pokiwałam głową z wymalowanym uśmiechem na ustach, lecz spotkałam się z niezadowoleniem Zayna.

- Nie widzisz że ona jest tu ze mną? Spadaj gówniarzu! – warknął, posyłając mu zimne, zabójcze spojrzenie, równocześnie sięgając po następny kieliszek wódki. Miałam coś powiedzieć, jednak chłopak posłusznie z iskierką lęku w oczach, wycofał się od swoich wcześniejszych zamiarów i odszedł. Odwróciłam się w stronę Zayna.
- Przestań podejmować za mnie decyzje. Ja chciałam z nim zatańczyć! – powiedziałam czując narastającą we mnie złość.
- Ale ja tego nie chciałem – odpowiedział chłodno.
- Co? Zazdrosny? - podniosłam głos. Użyłam jego własnych słów przeciwko niemu.
- O ciebie? - prychnął kpiąco, kołysząc pustym kieliszkiem w tę i we w tę.
W tym momencie byłam tak cholernie zła na niego, że nawet nie zdawałam sobie sprawy co wokół mnie się dzieje. Mój gniew przeniósł się do ręki. Uderzyłam go mocno w policzek.. I czułam się z tym dobrze. Moja dłoń pulsowała, ale zachowałam kamienną twarz dopóki nie dorwała mnie rzeczywistość. Dlaczego to zrobiłam? O mój boże…


__________________
Elo elo! Witam was już po wakacjach! (jak to okropnie brzmi :C) Nie będę sie tutaj rozpisywać bo i tak nie mam na to czasu, jestem na fonie nielegalnie a matka siedzi obok więc.. Napisałam rozdział, krótki bo krótki ale ważne że coś wogóle jest co nie? Wybaczcie jeśli w tekście pojawią się jakiekolwiek błędy tak jak wspominałam mam tylko troszkę czasu na wstawienie tego czego udało mi sie na lekcjach wybazgrolić.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
40 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
musicie mnie nimi jakoś zmotywować do dalszego pisania i zamieszczania rozdziałów po kryjomu xD