środa, 28 sierpnia 2013

10. You`re bleeding!


Kiedy weszliśmy do jasnego pomieszczenia, pierwsze co zrobiłam to usiadłam na krześle. Ah moje nogi i ręce były wykończone dziką walką z Harrym i potrzebowały naprawdę porządnego wypoczynku. Mam nadzieję, że nie będę miała aż tak dużo siniaków. Westchnęłam i przymknęłam na moment zmęczone powieki, opierając się o oparcie krzesła.
- Dziękuję – wyszeptałam na powrót otwierając oczy i obserwując jak Zayn chodzi w tą i z powrotem po kuchni. Najwyraźniej zamierzał przygotować mi śniadanie. Wymamrotał pod nosem coś w rodzaju ‘nie ma sprawy’, sięgając do górnej półki. Wyjął z niej jedyne pudełko płatków zbożowych, jakie posiadali i czystą miskę. Potem zgarnął jeszcze karton mleka z lodówki i wszystko to położył mi na stole pod samym nosem. Liczył, że sama się obsłużę. Pft..
- Et voila. Cereales avec du lait pour vous (fr. `Gotowe. Płatki z mlekiem dla ciebie`) – powiedział i posłał mi łobuzerski uśmieszek. Jego francuski akcent był taki perfekcyjny. Zupełnie jakby z pochodzenia był samym Francuzem. A może jest?
- Plutot, bol, les cereales et le lait. (fr. `Raczej miska, płatki i mleko`) – wybąkałam, chcąc pokazać, że nie tylko on umie posługiwać się tym językiem.
- Oh, liczyłem że nie znasz francuskiego – westchnął rozczarowany, po czym przysiadł się do mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wsypałam płatki i mleko do miski i zaczęłam zajadać się moim posiłkiem.
- W dzieciństwie codziennie brałam lekcje z różnych języków.
Chłopak zmarszczył swoje brwi.
- Z przymusu? – spytał, na co pokiwałam głową.
- Tak, rodzice mnie do tego zmuszali, ale nie było to aż tak złe. Przynajmniej nie mam problemu w posługiwaniu się kilkoma językami. A ty skąd znasz francuski? – zadałam pytanie, pozwalając mu zabrać głos. Uzyskałam czas na spokojne dokończenie mojego śniadania.
- Mieszkałem kiedyś we Francji.. – urwał, kiedy do kuchni wkroczył Kyle.
- Jak tam po zabawie z Harrym, mała? - mrugnął do mnie, na co wywróciłam oczami, po czym chłopak zwrócił się do Zayna.
- Chodź, powinieneś coś zobaczyć – stwierdził – ty też, kotku – posłał mi łobuzerski uśmiech. Wstałam z miejsca i podążyłam za nimi do salonu. Kyle zgarnął pilota ze stołu, którym podgłosił telewizor. Od czasu, gdy usłyszałam spikera, wypowiadającego moje imię, całą swoją uwagę skupiłam na ekranie.

‘’ Z cyklu najświeższe wiadomości.
Jo Eileen, córka słynnego i bogatego prezydenta Stanów Zjednoczonych Richarda Eileena zaginęła! Cały biały dom w trwodze!
Jakiś czas temu doszły nas informacje o zaginięciu córki głowy państwa. Policja robi wszystko co w swojej mocy, aby znaleźć pannę Eileen, jednakże nie wpadła jeszcze na żaden ślad, świadczący gdzie mogłaby się znajdować.
- Zupełnie nie miałem pojęcia, że mojej rodzinie mogłoby grozić jakiekolwiek niebezpieczeństwo, tym bardziej że mamy zapewnioną najlepszą ochronę w tym państwie, która nie przeoczyłaby żadnego groźnego bandyty. Jestem zszokowany i trudno jest mi się dalej wypowiadać na ten temat, więc przepraszam.. – mówi Richard Eileen.
Nasze źródła także donoszą, że jeden z mieszkańców widział młodą dziewczynę owej feralnej nocy odjeżdżającą z mężczyzną czarnym motorem marki Yamaha spod rezydencji Eileen’ów i wyraźnie była ona za spokojna jak na osobę, którą porwano..
Więc czy to aby na pewno było porwanie z własnej woli?
Mówiła dla was, Georgia Rose. ‘’

Kyle wyłączył telewizor, odkładając pilota na miejsce. Przez kilka sekund stałam w ciszy, zaabsorbowana tym co przed chwilą słyszałam. Spojrzałam na Zayna, który również zerknął na mnie, marszcząc swoje brwi.
- Idziemy w dobrym kierunku – odparł Kyle z chytrym uśmieszkiem. Mulat niepewnie odpowiedział na niego i przygryzł dolną wargę – no ale mniejsza o to, Zayn, robota na ciebie czeka – oznajmił, wręczając mu jakąś kolorową kartkę. Zayn spojrzał się na skrawek papieru i przeleciał wzrokiem to co było na niej napisane, potem znów pokierował spojrzenie na Kyle’a.
- Wygląda na to, że będziesz musiała zostać tutaj sama – zamachnął kartką i schował ją do tylnej kieszeni spodni.
- Co? Nie! – zaprzeczyłam szybko, przerażona wizją siebie sam na sam w domu z dwoma napalonymi facetami. A co będzie jeśli Harry jeszcze wróci? Cholera, nie chcę zostawać tu sama!
- Wiem, że będziesz za mną tęsknić, no ale muszę coś załatwić skarbie – mrugnął do mnie i zanim miałam szansę mu odpowiedzieć, wyszedł z mieszkania, trzaskając drzwiami.
Brunet obrócił się w moją stronę i wyszczerzył, tak że mogłam ujrzeć jego śnieżnobiałe zęby. Powolnym krokiem ruszył w moim kierunku.
- Nawet się nie waż zbliżać do mnie! – wysunęłam ręce do przodu znając jego zamiary. Chłopak parsknął śmiechem na moje zachowanie, w pewnym momencie zatrzymał się i rzucił mi spojrzenie.
- Nie martw się nie jestem taki jak oni, no nie do końca.. – stwierdził, wzruszając ramionami. – W każdym razie albo pójdziesz na górę albo będziesz tutaj grzecznie siedzieć, co wolisz?
Bez uprzedniego odpowiadania na jego pytanie, skierowałam się w stronę schodów. Wychodząc z salonu, za sobą usłyszałam cichy śmiech Kyle’a, Pokręciłam delikatnie głową i chwilę później znalazłam się w pokoju Zayna. Położyłam się na łóżku, spoglądając prosto w biały sufit. Modliłam się o to aby do powrotu Zayna, żaden z jego kolegów nie próbował na mnie niczego. Westchnęłam przeciągle i zamknęłam swoje powieki. Poczułam jak wszystko wokół mnie zanika, a ja sama zapadam w sen.

Obudził mnie czyjś dotyk. Ktoś głaskał mnie po policzku. Natychmiast uchyliłam powieki, by zobaczyć dokładnie centymetry przed sobą twarz Zayna. Uśmiechał się to za mało powiedziane, on się wręcz szczerzył ani na sekundę nie cofając swojej dłoni.
- Długo spałaś kochanie – wyszeptał, powodując u mnie niemałe zaskoczenie. To ile on już tutaj mnie obserwuje?  Właściwie to dlaczego mnie nie obudził?
- D-długo? – zająkałam się, na co pokiwał głową z cwaniackim uśmiechem.
- Długo.
Spojrzałam w jego czekoladowe oczy, momentalnie się w nich zatapiając. Były przecudowne i magiczne. W życiu takich pięknych tęczówek nie widziałam jakie posiada Zayn, a uwierzcie mi napotkałam na swojej drodze mnóstwo par oczu.
Mulat także skupił swój wzrok na mnie, przez co nasze spojrzenia po raz kolejny się skrzyżowały.  
- Uwielbiam jak się jąkasz, to jest takie podniecające – przybliżył się odrobinę w moją stronę i przygryzł wargę jednym strasznie seksownym ruchem. Ugh, przestań to robić Malik! – W ogóle cała ty jesteś taka podniecająca – powiedział ocierając ustami o płatek mojego ucha. Nerwowo przełknęłam ślinę. Wiedziałam że to jest złe, wszystko co robię jest złe, ale to mi się tak cholernie podobało. On mi się cholernie podoba. I to jest właśnie złe. To że pragnę żeby w końcu mnie pocałował, choć znamy się niezbyt dobrze. Co ja gadam! Ja w ogóle go nie znam. Wiem o nim tyle że ma niebezpieczne ‘zajęcia’ i niebezpiecznych kolegów, czyli tyle co nic..
- Przestań – wymamrotałam, jednak Zayn zdawał się ignorować to co powiedziałam.
Nawet nie zauważyłam kiedy jego dłonie oplotły moją talię, przysuwając moje ciało bliżej swojego. Delikatnie ucałował mój czuły punkt tuż za płatkiem ucha przez co cicho jęknęłam. Jak on zdołał tak szybko go znaleźć? Widziałam jak na jego twarzy maluje się łobuzerski uśmieszek, po czym podniósł głowę, równając swój wzrok z moim.
- Dlaczego mam przestać skoro ci się to podoba? – uniósł brew pytająco. Cholera.. I tu mnie ma.
- Wcale mi się to nie podoba.. – mruknęłam pod nosem i odwróciłam swój wzrok gdzie indziej, byle nie patrzeć prosto w te hipnotyzujące tęczówki.
- Naprawdę? .. - spytał - Spójrz na mnie – powiedział z rozbawionym tonem. Niechętnie wykonałam jego polecenie – twoje ciało mówi zupełnie co innego.
Puścił mi oczko, po czym jednym zgrabnym ruchem znalazł się nade mną. Oparł dłonie po obu stronach mojej twarzy, tak że nie miałam żadnych szans na jakąkolwiek ucieczkę. Ah pytanie czy w ogóle próbowałabym…
Opuszkiem palca delikatnie przejechał linię po mojej talii. Wzdrygnęłam się czując jego dotyk na skórze. Uśmiechnął się zwycięsko, chyba doskonale wiedział jak na mnie działa jego choćby najmniejszy ruch w moją stronę. Nachylił się bezpiecznie blisko moich ust przez co moją twarz oblała fala gorąca, spuściłam wzrok w dół tak aby nie utrzymywać więcej z nim kontaktu wzrokowego, bo wiem że nie skoczyłoby się to za dobrze.. Wtedy ujrzałam, że jego koszula w okolicach brzucha jest pobrudzona krwią. Czekaj, to mi wygląda na świeżą plamę!
- Zayn, ty krwawisz! – pisnęłam i zignorowałam dalsze ‘chwyty’ chłopaka.
- To nic takiego - machnął na to ręką.
Mimo to podniosłam się do pozycji siedzącej zrzucając go przy tym na bok łóżka. Lekko syknął, a ja zauważyłam że wylądował na miejscu, w których chwilę wcześniej zaobserwowałam czerwoną plamę. – o boże Zayn, przepraszam! Poczekaj, wstań. Zaraz ci to opatrzę! – wypowiadałam każde kolejne słowo z prędkością światła, zanim nawet do końca je przemyślałam. Natychmiastowo znalazłam się obok niego, kiedy usiadł na brzegu łóżka śmiejąc się z mojego zachowania – macie gdzieś tutaj apteczkę? – zapytałam. Spojrzałam na Zayna, potem na plamę, na której widok lekko skrzywiłam się.
- Łazienka – odpowiedział. Delikatnie pokiwałam głową udając się w kierunku łazienki. Apteczkę odszukałam w dolnej szafce pod umywalką. Wyjęłam z niej waciki i wodę utlenioną, po czym miałam się obrócić lecz zderzyłam się z czyimś torsem. Mocno umięśniony.. to musi być Zayn. Zadowolony nawet nie wiem z czego zdjął swoją czarną koszulkę i przysiadł na zamkniętej desce klozetowej. Ledwo powstrzymałam się od przygryzienia dolnej wargi na widok jego ciała.. mm bo ciało to on ma nieziemskie. Przykucnęłam tak żeby mieć większy dostęp do rany. Zayn syknął z bólu, kiedy namoczony wacik spotkał się z jego skórą.
- Kurwa to boli! – warknął kiedy kolejny raz przyłożyłam wacika i mocno złapał mnie za nadgarstek. Lekko przestraszyłam się na jego gwałtowny ruchow, tak że wacik wyleciał mi z dłoni i upadł na podłogę. Zayn spojrzał na mnie tym morderczym wzrokiem, a jego oczy pociemniały. Gdyby wzrokiem można było zabijać on chyba już dawno by to zrobił.. Nerwowo przełknęłam ślinę, zwyczajnie bojąc się tego czego mógłby mi zrobić. Zayn nie skrzywdziłby cię, nie ciebie – pocieszał mnie mój wewnętrzny głos. Pytanie czy to rzeczywiście była prawda? Czy jednak Zayn byłby w stanie zrobić mi coś złego. Wciąż jest tak skryty i tajemniczy. Nie mam pewności co do jego charakteru. Dlaczego? Dlatego że go zupełnie nie znam.
Jego oczy sekundę później wróciły do swojej normalnej postaci. Chłopak poluzował uchwyt na moim nadgarstku. Zerwał ze mną kontakt wzrokowy, spuszczając wzrok na swoje czarne buty.
- Przepraszam – odezwał się – kontynuuj.
Cicho westchnęłam i wznowiłam ocieranie rany na jego ciele.

 ___________________________
I AM BACK, ale nie na długo* :>
Na początku bardzo wam dziękuję za aż 15 tysięcy wejść na bloga. Łaaaaa *-* To dla mnie wiele znaczy. Jestem naprawdę szczęśliwa, że jakoś chcę wam się czytać te moje wypociny! haha x.

Druga sprawa to pojawiła się zakładka 'Pytania do bohaterów' gdzie jak sam tytuł mówi możecie zadawać pytania naszym bohaterom.

Trzecia z kolei to na twitterze są już:
- Jo --> @Jo_Escape
- Zayn --> @Zayn_Escape
- Vanessa --> @Vanessa_Escape
- Harry --> @Harry_Escape
- Louis --> @Escape_Louis

Jeśli chcielibyście zostać jednym z pozostałych bohaterów, nie krępujcie się i po prostu napiszcie do mnie na tt @luvmyharriet.

(( Ble ble ble tyle wam powiem o moim rozdziale!;c ))

PRZEPRASZAM ŻE TYLE CZEKALIŚCIE NA TEN ROZDZIAŁ, NASTĘPNY  BĘDZIE MAM NADZIEJĘ 1.09 LUB STANDARDOWO ZA TYDZIEŃ.

* - I jest taka sprawa..
Podobno nie będę miała laptopa przez cały rok szkolny, ponieważ teraz idę do 3 klasy gim i muszę się wziąć za naukę, ponieważ w 2 klasie strasznie się opuściłam, do tego dochodzi jeszcze egzamin gimnazjalny i wybór liceum, a moi rodzice są niewyobrażalnie wymagający i chcą żebym poszła do dobrego liceum i miała jak najlepsze stopnie. To jest strasznie stresujące i męczące.
A z resztą napiszę wam osobną notkę o tym i wyjaśnię tam wszystko...

Czytasz = komentujesz proszę to dla mnie ważne :)
40 komentarzy = Nowy Rozdział
BEZ SPAMU PROSZĘ.

sobota, 24 sierpnia 2013

Cierpliwości :(

Niestety będziecie musieli poczekać na nowy rozdział jeszcze kilka dni bo miałam go dzisiaj dodać ale wczoraj rozpieprzyła mi sie bateria i laptop się rozładował a tylko tam miałam zapisany rozdział 10. I wiecie co? Byłam dzisiaj w kilkunastu sklepach i każdy z nich nie miał takiej baterii jakiej potrzebuję :( no normalnie chamstwo! Prawdopodobnie ma przyjść zamówienie dopiero na wtorek, więc cierpliwości moi drodzy Escapers. Wybaczcie mi za taką zwłokę!

wtorek, 6 sierpnia 2013

09. Clash with Harry.



Zayn’s POV

To co ona robi ze mną jest nie do pomyślenia. Najgorsze jest to, że nawet jeśli próbuję być na nią zły czy wkurzony, to kiedy widzę jej delikatne, przestraszone spojrzenie skierowane w moją stronę, nie potrafię. Przez nią kurwa mięknę! Przez jakąś zwykłą laskę, nie różniącą się od innych cholernie seksownych lasek. Nie, jednak ona nie jest z tych normalnych – pomyślałem, przypominając sobie naszą rozmowę w motelu.

- Jesteś dosyć odważna w porównaniu do reszty dziewczyn jakie spotykałem w życiu. – Jo podniosła obie brwi do góry, rzucając mi spojrzenie.
- Tylko dlatego że nie pozwalam sobą pomiatać? - uśmiechnęła się szyderczo.
Zaśmiałem się i podparłem dłońmi o swoja poduszkę. Ona umiała wtrącić komentarz do każdego przeze mnie wypowiedzianego zdania. Cóż, interesujące.
- Przecież nikt tobą nie pomiata – podniosłem wzrok na nią, przez co nasze spojrzenia się skrzyżowały.

Nie pomiatałem nią, nie jestem na tyle okrutny, żeby pomiatać kobietami. Co prawda, często wyrywałem różne panienki, ale obchodziłem się z nimi z.. szacunkiem. Tak samo jak i Harry. Tylko on ma nieco inny sposób podrywania, taki swój osobisty sposób. Choć nigdy nie podniósłby ręki na kobietę, potrafi być całkiem nachalny wobec niej.
Lekko poddenerwowany wszedłem do kuchni, gdzie była pozostała trójka. Rozmawiali o czymś zawzięcie, a kiedy pojawiłem się w drzwiach Harry spojrzał na mnie.
- Dobrze, że już jesteś, mogłeś przyprowadzić tamtą sukę, pewnie jest głodna – stwierdził oschłym tonem – albo wiesz co, zrobimy po mojemu – szybko dodał i uśmiechnął się szyderczo. Odchrząknął, kiedy zmarszczyłem brwi i czekałem na wyjaśnienia. Harry zamiast tego, niewzruszony oparł się tyłem o blat kuchenny.
- Kochanie – zaczął, krzycząc na cały dom, tak aby Jo z łatwością go usłyszała – śniadanie ci stygnie!
Ben i Kyle parsknęli gromkim śmiechem, podziwiając działania Harrego.
- Nie zejdzie – odparłem, pewny swoich przekonań. Wiem, że jest dosyć uparta, bo sam tego już doświadczyłem. Harry rzucił mi spojrzenie typu założymy-się i powrócił na swoje pierwotne miejsce.
- Słońce, jeśli nie zejdziesz za chwilę na dół, będę zmuszony wejść tam do ciebie,  wtedy nie będzie zbyt miło. Przynajmniej nie dla ciebie – na jego twarzy zawitał łobuzerski uśmiech, ale Jo najwyraźniej dzisiaj nie miała zamiaru schodzić tutaj. Harry coraz bardziej się niecierpliwił. Chwilę później jego oczy pociemniały i zacisnął szczękę. Ruszył nerwowo z miejsca.
– Nie przyszłaś, więc idę do ciebie, kochanie – powiedział, wchodząc po schodach na górę. Natychmiast chciałem ruszyć za nim, kiedy dwie pary rąk powstrzymały mnie przed tym.
- Co do kurwy? – zapytałem, patrząc raz na Ben’a, raz na Kyle’a.
- Harry musi się z nią rozprawić – odparł zielonooki (czyli Kyle)
- On nie może.. – wybąkałem. Czułem jak ich zdziwiony wzrok wypala we mnie ogromną dziurę.
- Koleś, od kiedy interesujesz się tą laską? – spytał Ben - Przecież sam zaproponowałeś, żeby wziąć ją dla okupu. Odrobina zabawy z Harrym jej nie zaszkodzi.
Miał rację, co ona mnie obchodzi. Jest tutaj tylko dla okupu, nic więcej. Nie zamierzam stawać w jej obronie, bo to by świadczyło o tym że jednak coś mnie obchodzi.
- Racja, muszę się napić – stwierdziłem, poszedłem w stronę drzwi. Drogę znów zagrodziła mi para rąk.
- Łołołoł, musisz być trzeźwy. Tak jak mówiłem mamy sprawę do załatwienia – poklepał mnie po ramieniu. Przytaknąłem niechętnie i oparłem się o blat kuchenny. Naprawdę potrzebowałem się teraz napić.

 

Jo’s POV

Szukałam wzrokiem jakieś dobrej kryjówki, kiedy usłyszałam dźwięk skrzypiących schodów. Był już blisko, więc bez większego zastanowienia wczołgałam się pod łóżko, modląc w duszy, aby tam czasem nie zajrzał. Rozległ się wielki huk drzwi, po czym czyjaś postać pojawiła się w nich, przyprawiając mnie o dreszcze. Serce zabiło mi mocniej, kiedy ujrzałam jak przemieszcza się po pokoju. Po raz pierwszy zapragnęłam, aby Zayn był teraz przy mnie. Mimo że jest niebezpieczny i dosyć porywczy, wiem, że na pewno nie zrobił by mi krzywdy, prawda?
- Utrudniasz sprawę, chowając się przede mną. Każesz mi czekać, co tylko mnie bardziej podnieca – mówił, maszerując w stronę szafy. Usłyszałam jak ją otwiera, po czym prawdopodobnie zagląda do środka i z trzaskiem zamyka. Znów zaczął chodzić po pokoju – jeśli wyjdziesz ze swojej kryjówki, może nie będę cię pieprzył aż tak mocno – przełknęłam ciężko ślinę, gdy jego schodzone buty znalazły się zaraz przy ramie łóżka. Na moment wstrzymałam oddech i zamknęłam oczy, chcąc żeby sobie już poszedł, lecz dobrze wiedziałam że go wkurzyłam i nie odpuści mi tak łatwo. Poczułam jak łóżko się obniża pod ciężarem jego ciała, co znaczyło że kładzie się na nim. Prawie nie mogłam oddychać, ponieważ między mną, a materacem została praktycznie niewielka kilkumilimetrowa szparka. W moich oczach zakręciła się pojedyncza łza na jego kolejne słowa. – wiem, że tu jesteś, czuję zapach twojego strachu.
Chwilę później łóżko znowu powróciło do swojej poprzedniej pozycji, a ja zupełnie straciłam z oczu parę butów. Zwinęłam się w kulkę, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Nastała cisza, bardzo podejrzana cisza. Ponownie zamknęłam oczy, ale natychmiast je uchyliłam kiedy usłyszałam charakterystyczny zgrzyt, który wydają drzwi po ich zamknięciu. Wyszedł. Odpuścił sobie? O mój boże. Odetchnęłam z ulgą i delikatnie wyczołgałam się spod łóżka, po czym stanęłam na równe nogi. Szybko podeszłam do drzwi i trzęsącymi się rękami przekręciłam w nich klucz.
Podskoczyłam i pisnęłam ze strachu, gdy nagle moją talię oplotły czyjeś ręce. Bardzo dobrze wiedziałam czyje one są.
- Tak łatwo jest cię przechytrzyć – wyszeptał do mojego ucha, delikatnie ocierając swoimi wargami o jego płatek. Zaczęłam się wiercić i walczyć z nim, desperacko pragnąc uciec od jego rąk. Jednakże był ode mnie dwa razy silniejszy. I weź tu walcz z nim..
- Zostaw mnie! – krzyczałam i próbowałam kopnąć go tam gdzie słońce nie dochodzi, ale zbyt mocno mnie trzymał.
-  Oj nie, zachowałaś się wobec mnie naprawdę nieposłusznie – Harry rzucił mnie na łóżko, a zaraz potem dominująco usiadł na mnie okrakiem. Jedną dłonią złapał moje nadgarstki i przytrzymał je nad moją głową, gdy próbowałam go z siebie zepchnąć. Kiedy zacisnął na nich mocniej swoje palce, jęknęłam z bólu. Próbowałam się nie rozpłakać, tylko nie przy nim.
- Spokojnie, jeszcze nie zaczęliśmy – zaśmiał się, a ja miałam ogromną ochotę zrzucić go teraz ze schodów. Tyle, że jestem przygwożdżona do łóżka.
Miotałam się ile wlezie, ale powoli odpadałam z sił. Nie chciałam dać mu tej satysfakcji, nie chciałam przegrać z nim, ale niestety nie miałam wpływu na mój poziom siły.
- Poddaj się, prędzej czy później i tak będziesz musiała to zrobić – powiedział, przyciskając swoje biodra do moich. Postanowiłam spróbować czegoś innego. Całkowicie zaprzestałam jakichkolwiek ruchów, zostawiając się do jego dyspozycji – grzeczna dziewczynka - sapnęłam, gdy jego usta niespodziewanie przywarły do moich.
Nie przygotowałam się na ten ruch i mimo, że nie chciałam oddać tego pocałunku, moje ciało miało i tak inne zdanie. On świetnie całował. Odprężyłam się i zupełnie zapomniałam o swoim planie, kiedy on namiętnie całował moje usta. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc tym o dostęp. Dostęp, którego mu nie dałam, ponieważ na moment powrócił mój zdrowy rozsądek.
- Jesteś strasznie uparta – wyszeptał w moje usta, a jego ręce powędrowały na moje uda i jechały coraz wyżej, dopóki nie dosięgły moich pośladków. Delikatnie je ścisnął, sprawiając że z moich ust wydobył się jęk, a on bez problemu wsunął język do mojego wnętrza. Poddałam się, ale nie na długo. Chwilę później widząc, że podoba mi się to, oderwał się od moich ust i skierował niżej. Muskając wargami moją szyję, chwycił bawełnianą koszulkę i zaczął odpinać jej guziczki. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że jego krocze jest tuż na wysokości mojego kolana, a Harry skupiony był całym swoim wzrokiem na rozpinaniu jednej z części mojej garderoby. Postanowiłam działać. Szybkim ruchem podniosłam swoje kolano do góry, trafiając prosto w jego wcześniej powstałe wybrzuszenie. Chłopak zawył z bólu, a ja miałam okazję do ucieczki, więc wyskoczyłam z łózka i skierowałam się w stronę drzwi.
- Ty suko – wrzasnął niskim tonem i zanim otworzyłam do końca drzwi, chłopak był gotów do ruszenia za mną w pogoń. Przyspieszyłam swoje ruchy, biegnąc przez korytarz a potem schody. Nie musiałam się oglądać za siebie, żeby wiedzieć, że Harry jest gdzieś tam blisko. Już prawie trzymałam w ręku klamkę od frontowych drzwi, gdy nagle ktoś złapał mnie w talii i szarpnął do tyłu. Moje palce śmignęły w powietrzu, mijając się z celem. W moim umyśle rozbrzmiało tylko jedno zdanie. Już po mnie.
- Przepraszam, że nie zeszłam na dół. Proszę pu.. – przerwał mi z impetem.
– Nie przepraszaj mnie, tylko jego – to był głos Zayna, który obrócił mnie tyłem do drzwi, a moje oczy napotkały wkurzonego Harrego, idącego w moją stronę – nie, nie, nie – zaczęłam pochlipywać i jednym ruchem obróciłam się i jak najmocniej przycisnęłam do torsu chłopaka – Zayn, proszę nie, ja nie chcę – wymamrotałam w jego czarną koszulkę, będąc na skraju płaczu. Tylko cienka nić dzieliła mnie od dania upustu swoim emocjom.
- Jeśli myślisz, że Zayn ci pomoże to jesteś cholerną idiotką! Przypomnę ci, że on trzyma moją stronę – podniósł głos i złapał mnie za przedramię. W ten sposób opuściłam silne i bezpieczne – przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki Harry nie utwierdził mnie w innym przekonaniu – ramiona Zayna, lądując u boku bruneta.  Zaskomlałam, gdy poczułam wbijające się w moją skórę palce. Jednak nie należały one do Harrego tylko Zayna.
- A ja ci przypomnę, że jestem twoim przyjacielem, a nie gównianym sługą, żeby wykonywać wszystkie twoje polecenia – warknął ze złością w oczach. Brunet rzucił mu spojrzenie, marszcząc brwi.
- Oh czy mi się wydaje czy bronisz tej małej suki?
Skinął na mnie głową, po czym obydwaj powrócili do wymieniania między sobą groźnych i zimnych spojrzeń. Wyglądali tak jakby zaraz mieli rzucić się sobie do gardeł, ale mimo to nadal stali nieruchomo w miejscu.
Po chwili obydwa uściski na moim przedramieniu nieco poluzowały się, więc wykorzystałam chwilę nieuwagi i wyszarpałam się z ich rąk.
- Wiesz co, bierz ją sobie.. gówno mnie ona obchodzi – rzucił Harry i wnerwiony podążył do wyjścia. Złapał mocno za klamkę, po czym wyszedł i z trzaskiem zamknął za sobą drzwi.
Tymczasem Zayn podszedł do mnie niepewnym krokiem.
- Wszystko okej? – spytał z troską w głosie, co mnie naprawdę zaskoczyło. To on w ogóle potrafi okazywać komuś zainteresowanie w ten sposób? Potrafi być choć trochę uczuciowy?
Pokręciłam głową na tak, łapiąc się za obolałe ramię.
- Chodź – chłopak ruszył do kuchni, a ja za nim. Co chwila spoglądał w tył, sprawdzając czy aby na pewno idę za nim. Mimo wszystko to było takie.. słodkie. Nie Jo, przestań. On nie jest na żaden sposób słodki, on jest niebezpieczny..
 
______________________
No i jest 9 :)
Szczerze mówiąc sama miałam ciarki jak pisałam tą całą akcję z Hazzą i Jo. Na prawdę wczułam się w jej sytuację i próbowałam to wszystko jakoś fajnie opisać.
I wiecie co? Pierwszy raz jestem nawet nawet zadowolona z rozdziału haha :P Ale chyba będę w pełni zadowolona, pisząc rozdział o pewnej rywalizacji ;o
Taki sneak peak:
 - Zobaczysz, wygram i będziesz moja.
- Pieprz sie - splunęłam, na co brunet uśmiechnął się zadziornie.
- Dzisiaj w nocy mi w tym pomożesz - mrugnął do mnie, po czy odszedł w stronę maszyn, gdzie stał już Zayn. Po chwili obydwaj siedzieli już na swoich motorach.
Skierowałam wzrok na Zayn'a i tak się złożyło, że nasze spojrzenia się skrzyżowały. Momentalnie ruszyłam w jego stronę. 
-  Mimo że wciąż jestem na ciebie zła za ten cholernie idiotyczny pomysł rywalizacji o mnie, liczę że wygrasz, Zayn - odparłam i już miałam zamiar odejść, kiedy mulat złapał mnie za przedramię i delikatnie przyciągnął do siebie.
- A może tak buziak na szczęście?
 Wymamrotałam coś pod nosem i pochyliłam się nad nim, dając krótkiego całusa. Po chwili oderwałam się od niego i odeszłam, kątem oka spoglądając na przeciwnika Zayna. Na jego twarzy malowała się okrutna złość i zazdrość.

Ps. NA TWITTERZE JEST JUŻ I JO I ZAYN, WIĘC GO FOLLOW :)
Zayn -----> @Zayn_Escape
Jo ------> @Jo_Escape

Następny rozdział, jeśli nic się nie stanie na drodze do napisania go, będzie standardowo za tydzień.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ