czwartek, 19 grudnia 2013

15. Trapped.


- Dan zawiąż jej oczy – brunet rzucił w stronę swojego potężnego kolegi, który rzekomo nazywał się Dan, czarną chustę. Skinął głową i przysunął mnie do siebie. Na przekór odepchnęłam się od niego.
- Gdzie mnie wieziesz? – ‘plunęłam’ Louis’owi w twarz, protestując, kiedy facet chciał przewiązać mi materiał na oczy.
- Zobaczysz.. – odparł, po czym dodał – przestań się wiercić, jeśli nie chcesz dostać kulką w twarz.
Mruknął, zaciskając dłonie na kierownicy i spoglądając w lusterko. Westchnęłam nerwowo i pozwoliłam, by założył mi chustę. Wtedy zupełnie straciłam widoczność, pozostał mi tylko dotyk i słuch. Powoli zaczynałam panikować w środku, a alkohol we krwi tylko nasilał to uczucie. Nie wiedziałam co zamierza ze mną zrobić, po co mu jestem potrzebna. I dlaczego tak diametralnie się zmienił odkąd.. odkąd ostatnio się widzieliśmy.
Nagle poczułam jak ktoś chwyta mnie za dłonie, obwiązał je mocno sznurkiem. No pięknie. Teraz jedynie mogę zdać się na słuch. Ugh..
Poddałam się i czekałam na dalszy ciąg wydarzeń.
Nic innego mi nie pozostało.
Przez resztę drogi żadne z nas się nie odezwało. Dopiero dźwięk zgaszanego silnika przywrócił mnie do rzeczywistości. Rozejrzałam się nerwowo, chociaż i tak nic innego niż ciemność nie mogłam zobaczyć. Usłyszałam jak otwierają się drzwi, a ja zostałam wyciągnięta z samochodu.


Zayn’s POV
Jechałem.. kurwa, sam nie wiem gdzie jechałem. Gdzieś przed siebie, nie miałem żadnego pomysłu, gdzie Jo mogła uciec.. Jeszcze jakbym wiedział z kim, może to by bardziej pomogło. Westchnąłem, skręcając motorem do najbliższego baru. Muszę się napić. Może to mi pomoże w myśleniu. Zapakowałem tuż przed budynkiem, zsiadłem z maszyny, ściągając kask, po czym wszedłem do baru. Rozglądałem się dookoła, jakbym miał nadzieję, że tu właśnie będzie, że ją odnajdę w tym tłumie ludzi. Eh. Głupia nadzieja.
Zamówiłem szklankę szkockiej whiskey i oparłem się o blat mini baru, wciąż obserwując wszystkich dookoła. W moich uszach cały czas bębnił dźwięk lecącej właśnie piosenki Jasona Derulo Talk Dirty, ale także przeminęło nawoływanie kogoś.. Zmarszczyłem brwi, wytężając słuch. Wypiłem zawartość szklanki, odstawiłem ją i podążyłem w stronę interesującego mnie dźwięku. Powoli nasilał się, a ja mogłem wyłapać czyjeś imię. Jo. Co kurwa? Natychmiast przyspieszyłem kroku, po chwili znalazłem się u źródła dźwięku. Więc to ona pomogła Jo w ucieczce. Dobrze wiedzieć, że to dziewczyna przyjebała mi w łeb.. Na mój widok brunetka rozszerzyła maksymalnie oczy, lekko się chwiejąc na nogach. Przeklnęła pod nosem i chciała jak najprędzej odejść. W porę pochwyciłem jej ramię i rzuciłem groźne spojrzenie.
- Gdzie jest Jo? – wysyczałem przez zaciśnięte zęby. Jak na złość wzruszyła ramionami, a mnie cholera miała za chwilę trafić. – Nie wzruszaj mi tu kurwa ramionami! Wiem, że wiesz!
- Nie wiem, pacanie. Sama jej szukam. – odparła, wydostając się z mojego uścisku. Wyraźnie czuć było od niej alkohol. Pewnie Jo też upiła i najprawdopodobniej zgubiła z oczu. Po cholerę jej była ta ucieczka? Westchnąłem zdenerwowany, starając się czasem nie dostać jakiejś apopleksji. Potarłem dłonią swoje czoło. Dobra, Malik. Policz do 10. 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 10, 10.. nic nie pomaga. Jebane psychologiczne.. coś.
- Idziemy – udałem się w kierunku baru, ciągnąc za sobą dziewczynę. Facet za nim na pewno musiał coś widzieć, w końcu obsługuję każdego klienta. Oparłem się jedną ręką o blat, drugą trzymałem nadąsaną panienkę. Wyszczerzyłem się do niej, po czym zwróciłem się do barmana.
- Widziałeś tutaj może dziewczynę? Niewysoka, blondynka, zielone oczy, w beżowej sukience? – brunet oderwał na chwilę wzrok od ściereczki, którą przecierał szklane naczynie, zaczął się zastanawiać. Może by tak szybciej.. nie mam całego dnia, stary. Przygryzłem mocno wargę i ‘cierpliwie’ czekałem na jego odpowiedź.
- Taak.. wyszła gdzieś z jakimś kolesiem kilka minut temu – odpowiedział w końcu, litując się nade mną. – Powiem nawet że to nie wyglądało, jakby miała iść z nim z własnej woli.
- Gdzie poszli? – spojrzałem na chłopaka, a ten skinął głową na tylne wyjście. Szybko ruszyłem w stronę wyjścia, ignorując wydostający się jęk z ust dziewczyny, pod wpływem mocnego szarpnięcia. Wypadłem przez drzwi jak burza. Nerwowo rozglądałem się na wszystkie strony, ale nic ciekawego lub podejrzanego, co by przykuło moją uwagę, nie mogłem wypatrzyć.
- Widzisz coś? – zadałem pytanie do mojej ‘towarzyszki’, która zmarszczyła brwi i także zaczęła rozglądać się.
- Tam – usłyszałem zza pleców. Odwróciłem głowę w kierunku, którym wskazywała. Stojący tyłem wysoki brunet chowa pistolet do spodni i idzie w kierunku vana. W pewnym momencie obrócił się twarzą prosto do mnie. Zamarłem na jego widok.
- Jeden z Shadesów – powiedziałem bardziej do siebie, nie spuszczając wzroku z niego. Dopiero jak posłał mi złośliwy uśmieszek i otworzył drzwi od strony kierowcy, coś we mnie tknęło. Zacząłem biec w jego stronę ile miałem sił w nogach. Już byłem tuż przy samochodzie, jednak ruszył on z miejsca, a ja jedyne co zobaczyłem to fragment blond włosów. Byłem przekonany że należały do mojej Jo.
- Kurwa mać! – uderzyłem pięścią w tył vana, kiedy zaczął przyspieszać, w końcu zniknął z zasięgu moich rąk, a potem skręcił w inną uliczkę. Zatrzymałem się na środku jezdni, lekko zdyszany. Pochyliłem się, umiarkowując swój płytki oddech. Obok mnie zjawiła się brunetka, również zziajana.
- I co? Była tam? – każde słowo uprzedzała jednym pełnym oddechem. Pokiwałem lekko głową, zgodnie z prawdą. – Właściwie kim są ci Shadesi? - zadała kolejne pytanie, tym razem bardziej opanowanym i spokojnym głosem.
Spojrzałem na nią, brunetka uniosła brew ku górze.
- Wytłumaczę ci to później. – stwierdziłem i skinąłem głową, żeby poszła za mną. Jak było widać zrobiła to nie zbyt chętnie, ale ważne że w ogóle się zgodziła. W sumie nie potrzebne mi jest jej towarzystwo, ale jak już tak bardzo chce.. Wyczuj ironię..
Doszliśmy na parking przed ceglanym budynkiem, włożyłem kask, po czym rzuciłem drugi dziewczynie. Wsiedliśmy na motor i ruszyliśmy. Nasz kierunek; Siedziba Shadesów.


Jo’s POV
Ciemność,
Tylko to jedynie mogłam ujrzeć.
Cisza,
Tylko to jedynie mogłam usłyszeć.
Strach,
Tylko to jedynie byłam w stanie odczuć.
Poruszyłam dłońmi, choć były mocno przywiązane do krzesła, na którym siedziałam. Cicho pisnęłam, czując wbijającą się w moją delikatną skórę grubą, masywną linę. Chustka była ciasno zaciśnięta wokół mojej głowy, zakrywając moje oczy. Nie mogłam nawet myśleć. Materiał był owinięty także wokół moich ust, więc nie mogłam nic mówić. Nie miałam pojęcia co się dzieje. W jednej chwili miłe i dosyć przyjemne popołudnie zmieniło się w istny koszmar, z którego chyba nikt nie miał sposobności mnie uratować. Niczego bardziej nie pragnęłam jak, żeby to się w końcu skończyło. Dlaczego ja? 
Usłyszałam czyjeś kroki. W moich oczach nagromadziły się łzy i z pewnością by spłynęły po policzkach, gdyby nie ta czarna chusta. Drzwi zaskrzypiały, a ktoś wszedł do środka. Przełknęłam ślinę, modląc się w duszy o przetrwanie tego wszystkiego.
Nie daj po sobie poznać że się ich boisz – napomniałam się w myślach. Nie wiem czy dam z tym sobie radę, przynajmniej spróbuję. Ten ktoś wszedł głębiej do pomieszczenia i choć miałam zawiązane oczy, wiedziałam że wbija swój wzrok we mnie i wywierca wielką dziurę.
- Jak tam księżniczko? – odezwał się nieco ochrypłym głosem.
Czułam jego ciepły oddech na swojej szyi, co jednoznacznie znaczyło, że był blisko mojej twarzy, bardzo blisko. Nic nie odpowiedziałam, czekając na jego kolejny ruch. Szczerze miałam ogromną nadzieję, że sobie zaraz pójdzie, ale wiadomo że i tak by tego nie zrobił. Jeśli tutaj przyszedł, to zapewne w jakimś celu. Usłyszałam jak sprawca tego całego zmieszania krótko wzdycha. Wkrótce zdjął chustę z moich oczu. Zamknęłam oczy, chroniąc się od całkowitego oślepnięcia, a następnie powoli je otworzyłam. Przede mną był brunet, stojąc z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Chętnie zdarłabym mu ten uśmiech. Jego włosy były niechlujne, a jego ciemne zielonoszare oczy wbijały się we mnie, co sprawiało, że chciałam jeszcze bardziej wyrwać się z tej dziury. Wymamrotałam coś przez chustę, spoglądając chłodnym wzrokiem na niego. Wywrócił oczami i pozbył się także materiału z moich ust, aby dowiedzieć się coś z tego mruczenia.
- Czego chcesz ode mnie? – wykrztusiłam z siebie te słowa, czując jeszcze niesmak w buzi po materiale. Chłopak zaśmiał się bezczelnie.
- A może by tak trochę milej? – porywacz pogładził dłonią mój policzek. Odsunęłam twarz na bok, widocznie go tym wnerwiając.
- Nie zasługujesz na to – odgryzłam się i spojrzałam na niego. Od kiedy ja się stałam taka waleczna?
Zacisnął szczękę, powstrzymując się przed czymś, po czym wyprostował się i zaczął krążyć wokół mnie. Przygryzłam nerwowo wargę. Zayn... Dlaczego nie mógłbyś się zjawić właśnie teraz w tych stalowych drzwiach i uratować mnie jak na tych badziewnych filmach o porwaniach?  
- A więc Jo.. ani Malik ani Styles nie nauczyli cię jeszcze dobrych manier? – powiedział z uśmiechem, ale nie był to miły uśmiech, raczej bardzo złośliwy. Nawet Zayn wyglądał z tym swoim uśmieszkiem o niebo lepiej niż on. Jego przynajmniej był seksowny.. Wogóle skąd zna moje imię? – Widocznie nie potrafią porządnie cię wyruchać. – dodał.
- Przynajmniej mają czym – mruknęłam. O nie. Nie chciałam tego powiedzieć.. Właściwie to chciałaś…
Brunet powoli podszedł do mnie z mocno zaciśniętymi ustami. Zamachnął się i wymierzył mi silny cios w policzek. Ból przeszył moją twarz, a z wargi pociekła metaliczna ciecz. Skrzywiłam się, ledwo powstrzymując łzy napływające do oczu.
- Jeszcze raz coś takiego powiesz, a obiecuję, że zrobię ci coś bardziej gorszego niż to co przed chwilą – warknął na mnie. Wyjął z kieszeni chusteczkę higieniczną i rzucił mi ją. Odchrząknęłam, starając mu się wytłumaczyć o co chodzi. W końcu pochylił się tyłem i rozwiązał sznury na moich dłoniach. Zerkając na niego, zauważyłam że trzyma w tylnej kieszeni spodni pistolet. W co ja się wplątałam.. 
Lekko przerażona, rozmasowałam swoje zaczerwienione nadgarstki, chwyciłam chusteczkę i przyłożyłam ją do wargi, z której leciała krew. W tym czasie chłopak zdążył przemieścić się na drugi koniec ciemnej, mrocznej sali, stając tuż przy drzwiach, a właściwie to opierając się obok nich. Przytrzymując chusteczkę przy wardze, spojrzałam na niego. Na jego twarzy gościł lekki uśmiech, dopóki w sali nie pojawił się jeden z jego podwładnych i oznajmił mu coś, czego nie za bardzo zrozumiałam. Brunet przygryzł dolną wargę, rzucając mi spojrzenie, nie posiadające żadnych, jakichkolwiek emocji. Odpowiedział drugiemu facetowi twierdząco, po czym ulotnił się zostawiając nas znów samych. 
- Malik już cię szuka, jak słodko.. - uśmiechnął się złośliwie. - Mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać aż do nas zawita w małe i szybkie odwiedziny.  
Zmarszczyłam odrobinę czoło, kiedy wyszedł z pomieszczenia, zamykając drzwi na 2 spusty. On mnie szuka. A co ty myślałaś, że normalnie w pokera będzie grał z resztą, ciesząc się że zniknęłaś?- zapytał ironicznie mój głosik w głowieHarry zabiłby go za to. Momentalnie przypomniała mi się nasza rozmowa tuż przed.. przed pocałunkiem. 

- Jo – zaczął po krótkiej chwili milczenia – jeśli uciekniesz Harry mnie zabije, rozumiesz? A mi się nie widzi jeszcze zakładać stary garnitur po dziadku i wziu do trumny.. – rzucił na mnie zatroskane spojrzenie.

- To ucieknij ze mną – zaproponowałam.
Zayn cicho zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową.
- Nie. Poza tym Styles i tak by nas znalazł. Prędzej czy później stałabyś się jego erotyczną zabawką, a ja nie byłbym już w stanie ci z nim pomóc – przełknęłam głośno ślinę, widząc przed oczami obraz siebie i Harrego… o boże. - Po prostu daj sobie spokój z tą ucieczką.
- Dlaczego miałabym cię posłuchać? – uniosłam brew do góry. Zayn seksownie przygryzł swoją dolną wargę, przy czym przybliżył swoją twarz bardzo blisko mojej. Niemal praktycznie stykaliśmy się nosami. Na moment wstrzymałam swój oddech, czekając aż w końcu coś wypowie.
- Bo beze mnie tutaj zginiesz – wyszeptał prawie że niedosłyszalnie.

No i go nie posłuchałam, a co najważniejsze miał rację. Zginę bez niego.. już prawie zginęłam. Kurcze, nienawidzę kiedy on ma rację. Westchnęłam cicho i oderwałam chusteczkę od swojej rozciętej wargi. Była cała zakrwawiona. Uhh.. Zacisnęłam oczy, nie chcąc na nią patrzeć.

Niech ktoś mi pomoże.

33 komentarze:

  1. Pierwsza jestem ! Rozdział po prostu...nie ma słów. Czekam na dalszy ciąg opowiadania.!

    OdpowiedzUsuń
  2. Next. Kocham to opowiadanie. Jestes nieziemska.

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział jak zwykle boski czekam na nexsta

    OdpowiedzUsuń
  4. I znowu mnie nie poinformowałaś :c Może masz mój stary username? Teraz mam taki: @luv_my_jade. :)
    A rozdział świetny *-* Uwielbiam postać Zayna :3 A z Lou zrobiłaś strasznego chuja... xD Ale jak Jo powiedziała:"Przynajmniej mają czym", to od razu wiedziałam, że będzie niezły wpierdol ;-;
    Czekam na next i życzę duuuuużo weny! xx
    @luv_my_jade

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypominam, że nominowałam cię do Liebster Adward http://case-closed-story.blogspot.com/2013/12/liebster-adward.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to opowiadanie. Nie mogę bez niego żyć, więc dodawaj rozdziały ( najlepiej szybko :) ) i pamiętaj, że jesteś wspaniała. Taki zwrot akcji z tym Lou, że spadłam z krzesła ( naprawdę XD ) ! PISZ TAK DALEJ ! KC ;**
    ~Kelly

    OdpowiedzUsuń
  7. gdoihgrtghbioer
    kocham to opowadnie! Z każdym rozdziałem przypominasz mi, że warto było czekać ;*Jejku, teksty Jo mnie rozbrajają. Uwielbiam ją xD
    "Malik Cię już szuka" < 3
    Oh, on szuka, a ja czekam, aż znajdzie.
    Pozdrawiam, Di ;*
    mojego-jutra-nie-ma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny ;3 mam nadzieje,że wszystko będzie dobrze :) czekam na nn xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na recenzję opowiadań :) http://recenzjeopowiadan.blogspot.com/
    xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział na prawdę świetny ♥.♥

    [spam]
    ZWIASTUNOWNICA
    Chcesz żeby Twój blog miał wyłasny, niepowtarzalny zwiastun?
    Zwiastunownica to miejsce dla Ciebie!

    Zapraszamy!
    http://zwiastunownicaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh... w końcu następny! Bardzo ciekawie rozwinęłaś akcję z Jo. Zupełnie się tego nie spodziewałam! A ta riposta Jo mnie zwaliła z nóg. Lubie takie charakterki XD
    Czytam tego bloga od początku i muszę przyznać - masz ogromny talent. totalnie wpadłam w tematykę bloga. Gdy czytam te rozdziały zawsze mam ochotę walnąć ekran, gdy widzę ich końce. Ciągle nienasycona twoją twórczością!
    Ciekawie mnie, kiedy między Zaynem i Jo dojdzie do czegoś... poważniejszego, niż pocałunku, if U know what i Mean :D
    Czekam z niecierpliwością. Tak btw. Czemu masz tak mało komentarzy przy 84 obserwujących?! .o. Skandal!
    W wolnej chwili zapraszam do siebie : http://the-innocent-flower.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwisz? haha myślałam że więcej osób będzie komentowało, ale większość po prostu czyta :D
      Zboczuszku ty haha. Ja to mam wszystko zaplanowane co do 'tego' hihi ale najpierw Zayn musi Jo wydostać od gangu Shadesów a to jeszcze troszkę potrwa ;-;
      Bardzo mi schlebiają takie typu komentarze i motywują do dalszego pisania, więc bardzo serdecznie dziękuję ci, ogólnie też za to że jesteś ♥

      Wgl. Nie muszę ci tego mówić, ale mam ochotę się z kimś tym podzielić.. a więc dowiedziałam się że Escape czytają też obcokrajowcy *-* Normalnie szoku dostałam. He he, to na tyle.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam xx

      Usuń
  12. Kulturalnie mówie że idzie to inaczej niż myślałam wadasie. Całkiem fajny rozdział. A teraz zejdź w końcu z tego telefonu a mam 6969 % na 100 pewności że na nim siedzisz !! Kocham cię mój przydupasie!
    PS: ciesz bo to mój ostatni tak długi komentarz;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnyyy <333
    Kochamm i czekam na następny
    ~Patka <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Otrzymałaś ode mnie nominacje do Liebster Awards. :) Więcej inf. u mnie w zakładce "Liebster Awards"
    http://now-i-know-i-am-not-alone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, to jest coś. Masz talent dziewczyno. Czekam na next.
    Jane <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi sie charakterek Jo jej cięty język i to że praktycznie zawsze jest nieugięta i stawia na swoje ! Nie moge się doczekać nexta . Kiedy go dodasz ? Kocham to opowiadanie!
    W wolnych chwilach:
    NIEBEZPIECZNY MORDERCA I SŁODKA STUDENTKA. CO STANIE SIĘ, GDY ICH ŚWIATY BRUTALNIE SIĘ ZDERZĄ, A ICH MIŁOŚĆ BĘDZIE TOKSYCZNA? Zapraszam do czytania mojego FF pt. "Toxic" , http://fanfiction-toxic.blogspot.com . Mam nadzieję , że Ci się spodoba i zostawisz komentarz xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny :D Czekam na następny. ;) Kiedy???

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny rozdzial , nie mogę sie doczekac następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebisty rozdział czekam na nexta !!! :*****

    OdpowiedzUsuń
  20. Super rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejciu <3 odkrylam rwojego bloga i czytam go po nocy jak dlupia xd uwielbiam cie <3 tak straszecznie nie.moge doczekac sie next ze az hsiwgejwosneokwuehrbgldlwj <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Trafiłam na Twojego bloga i nie żałuję ! :)
    Wciągnęła mnie rzadko spotykana tematyka
    i w godzinę przeczytałam 15 świetnych rozdziałów :D
    Chłopaki jako kryminaliści to strzał w 10 !
    A to jak opisujesz Zayn'a <33
    Czekam na next ,pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny rozdział i ogólnie zajebiste opowiadanie !!!! ;) czekam na nn ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Zostałaś nominowana do Liebster Award ;)
    Jeśli Cię to interesuje, więcej informacji znajdziesz na http://darkness-harrystyles.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jejjkuuu w takim momencie?? :) Proszę dodaj szybko next bo już nie mogę wytrzmac xd

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj nominowałam cię do LBA :) Więcej info u mnie -> http://mylivemyfun1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. niesamowity rozdział rozdział <3
    "Przynajmniej mają czym" tekst rozwalił :D zadziorna Jo :D
    czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedy dasz nam nowy rozdział ?? :(
    Już długo czekamy :*

    OdpowiedzUsuń
  29. TY BEZKUTASOWY FIUCIE (BEZ KUTASOWY? TO TAKIE SŁOWO JEST A CHUJ OD TERAS TAK)
    ŁAPY PRZY SOBIE BO JAK CI ZAJEBIE GONGA JAK TKNIESZ MOJĄ DŻO TO DO ŚMIERCI SIĘ NIE POZBIERASZ

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję ♥