niedziela, 8 grudnia 2013

14. You only live once.


Podeszłam zdziwiona do okna i otworzyłam je, by Scarlett mogła wejść do środka.
- Co ty tu.. robisz? – uniosłam brwi ku górze, na co dziewczyna pogładziła swoje włosy i spojrzała na mnie.
- Pomagam ci – uśmiechnęła się, lekko zdyszana. Widocznie musiała biegnąć.
Zmarszczyłam czoło.
- Biegłaś? – pokiwała głową, od razu zabierając głos. Wydała z siebie cichy jęk.
- Chodź nie mamy czasu – zrobiła gwałtowny ruch, chwytając moją dłoń. Natychmiast popędziła ze mną w stronę drzwi. Pomimo tego że do końca nie wiedziałam co chce zrobić, dałam się poprowadzić. Zeszłyśmy cicho po schodach, a potem skręciliśmy w prawo do salonu. Dopiero gdy podeszła by otworzyć okno na tyły mieszkania zrozumiałam, że próbuje mnie wyprowadzić stąd.
- Wow, chwila.. – odparłam.
- Co? Przecież chciałaś uciec? – założyła ręce na swoją wciętą talię. Przygryzłam wargę, sama nie będąc do końca pewna czy chcę się stąd wydostać. Zayn potrzebuje mnie i.. chyba ja potrzebuję jego. Nie wiem co, ale po tym pocałunku..coś się we mnie zmieniło.. Nagle usłyszałyśmy dźwięk otwierania frontowych drzwi. Scarlett natychmiast pociągnęła mnie za rękę w kierunku okna, lecz ja szybko wzięłam ją pod ramię i pobiegłam w stronę pokoju, w którym niedawno przebywałam. Gdy biegłyśmy po schodach z dołu dało się słyszeć charakterystyczny głos Zayna. Wydawało mi się, że słyszę jeden obcy głos. Pędem wbiegłyśmy do pokoju. Na korytarzu usłyszałam dźwięk kroków.
- Schowaj się gdzieś – rzuciłam spanikowana w kierunku brunetki. Scarlett pokiwała głową, rozglądając się za dobrą kryjówką. Popędziłam ją, a chwilę potem westchnęła i wlazła do łazienki. Jak tylko zamknęła za sobą drzwi, Zayn z hukiem wparował do pokoju.
- Coś się stało? - spytałam niewinnym głosem, przełykając ślinę. Nie zaglądaj do łazienki! Nie zaglądaj do tej cholernej łazienki!
- Nic. – powiedział z kamienną twarzą. Zmarszczył brwi i zaczął iść w moim kierunku, obserwując wszystko dokoła. Coś wyczuł. Niedobrze!
- Kto tu był? – mruknął, podchodząc do mnie. Milczałam. Próbowałam udawać, że nic a nic się nie stało i trzymać język za zębami, ale prawdę mówiąc nie za bardzo mi to wychodziło, tym bardziej, że Zayn jest wyczulony na moje kłamstwa. – Jo, Kto.. Tu.. Był.. – syknął, wypowiadając każde słowo osobno.
- Nikt – wymamrotałam cicho. Odchrząknęłam, po czym odpowiedziałam bardziej stanowczym głosem – Nikogo tu nie było.
- Dlaczego ci nie wierzę? – uniósł swoją brew ku górze, przyglądając mi się. Chyba dłużej nie zniosę takiej presji z jego strony. Zacisnęłam swoje usta w wąską linię, próbując wytrzymać jak najdłużej się dało.
- Bo.. – już chciałam zacząć się tłumaczyć, kiedy usłyszałam trzask. Moje oczy się niewyobrażalnie szeroko rozszerzyły, kiedy zobaczyłam osuwającego się na ziemię Zayna, a za nim Scarlett, trzymającą w ręku parasol. O boże..
Spojrzałam na nią zszokowana, ponieważ szkoda mi było Zayna. Chciałam się schylić i mu pomóc, ale brunetka mnie powstrzymała.
- Przestań, nic mu nie będzie – wywróciła oczami, ignorując zupełnie fakt, że przed chwilą prawie kogoś zabiła. No może nie do końca zabiła.. - To co idziemy się zabawić? – zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie wiedziałam co mam powinnam zrobić. Jednocześnie chciałam zostać z Zaynem, ale miałam też dość ciągłego podwalania się…
- Kwiatuszku mój słodki zejdź na momencik - .. Harry’ego. Czego on znów chce ode mnie.. A może wcale nie chce wiedzieć…
- To ten skurwiel jak mu tam… Harry? - delikatnie skinęłam głową na znak potwierdzenia. Czemu tutaj wszyscy mówią tak potocznie i wulgarnie? Eh.. Brunetka z lekkim uśmiechem podeszła do drzwi, zanim zdążyłam zareagować, otworzyła je i…
- Spierdalaj do parku malować sufit lamusie! – Scarlett krzyknęła tak głośno, że chyba słyszała ją połowa dzielnicy, co ja gadam.. połowa miasta! A z dołu dało się słyszeć śmiechy reszty chłopców. Na korytarzu słyszałam dźwięk kroków wkurzonego Harrego. On nas zabije i sprzeda nasze ciała jakimś innym, gorszym od niego zboczeńcom.. Jasna cholera, Scarlett!
- Zaraz będziesz krzyczeć zupełnie inne rzeczy – warknął Harry głosem pełnym zdenerwowania. Dziewczyna ze złośliwym uśmiechem na ustach zamknęła drzwi, przekręcając w nich klucz. Chwyciła mnie za dłoń i pociągnęła w stronę okna.
- Lepiej chodź bo te drzwi długo nie wytrzymają - westchnęła brunetka. Eh.. Raz się żyje.. Zanim nawet zdążyłam pomyśleć, Scarlett zdążyła już wyjść i ze skoczyć na dół. Ona naprawdę jest jakąś małpą czy coś... Powoli zaczęłam przestawiać nogi za okno. Gdy już obie nogi miałam na zewnątrz, przeżegnałam się i skoczyłam, lądując na ziemi. W tym samym czasie usłyszałam hałas otwieranych drzwi. Dziewczyna natychmiast zaciągnęła mnie na tyły domu. Tam zobaczyłam czarny, elegancki samochód. Dokładnie nie wiem jakiej był marki, nie znam się na tym, ale wiem, że na pewno był drogi..
-Wsiadaj – odparła, nie obdarzając mnie nawet jednym spojrzeniem. Posłusznie wsiadłam do pojazdu, a Scarlett ruszyła z piskiem opon objeżdżając dom i wyjeżdżając przed niego.

Mam nadzieję że Zayn nie będzie bardzo zły.

Zayn’s POV
Przebudziłem się dopiero po kilku minutach. Tak strasznie napierdalała mnie głowa.
- Kurwa, co to było – podniosłem się z zimnej podłogi i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Otwarte na oścież drzwi.. Nie ma Jo. Uciekła. I to nie sama. Ktoś jej w tym pomógł.. i przyjebał mi czymś w głowę. Zginę. To jest pewne. Poddenerwowany uderzyłem z całej siły zaciśniętą pięścią w ścianę, by rozładować na czymś swoje emocje, ale szybko pożałowałem mojego wyboru. Syknąłem z bólu, a na moich chrząstkach pojawiła się metaliczna ciecz. Krew. Krew wszędzie krew, chyba zwariowałem. Wydałem z siebie przeciągły jęk i poszedłem do łazienki, obmyć rany.
A co jeśli jej się coś stanie? Nie mogę na to pozwolić. Jest zbyt grzeczna, nie potrafi się obronić. Może kurwa zginąć. Nie pozwolę. Nie. Nie mogę.
Oblizałem swoje usta, wytarłem dłonie ręcznikiem i ruszyłem z domu, wsiadając na swój nowy motor i wyjmując telefon z kieszeni.
Muszę działać.

Jo’s POV
- Jesteś pewna że tu nas nie znajdą? – odparłam, próbując przekrzyczeć szalejący tłum imprezowiczów, na co Scarlett uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- Wątpię żeby szukali cię po klubach. Chodź. – pociągnęła mnie w stronę baru. Usiadłyśmy na krzesłach, a dziewczyna zamówiła po drinku. – Możemy się troszkę zabawić. Przyda ci się to. – dźgnęła mnie delikatnie palcem w brzuch, chichocząc.
- W sumie – uśmiechnęłam się, zgadzając z nią. Może mogłabym się trochę.. zabawić. Co mi tam.. Zgarnęłam swojego drinka, stuknęłam się ze Scarlett szklankami, po czym upiłam kilka łyków.
***
Po kilku wypitych drinkach byłam kompletnie wstawiona. Razem z Scarlett zbliżyłyśmy się do siebie. Wygłupiałyśmy się na parkiecie i czerpałyśmy przyjemność z oglądania się śliniących na nasz widok chłopców. Po chwili jednak dziewczynę zaczepił jakiś przystojniak, a ona przecież nie mogła mu odmówić. Zachichotałam i cmoknęłam ją w policzek, oddając w ręce bruneta. Znów podeszłam do baru, dzisiaj już chyba po raz setny, lekko się chwiejąc.
- Poproszę to samo co wcześniej, skarbie – zaśmiałam się, trzepocząc rzęsami do barmana. Chłopak lekko się uśmiechnął, spełniając moją prośbę.
- Nie za dużo już wypiłaś? – dobiegł mnie czyiś głos zza pleców.
Obróciłam się, marszcząc czoło na widok bruneta. Louis?
- Chyba tak, bo widzę właśnie ciebie przed sobą – burknęłam, a brunet wyszczerzył się. – Co ty tu robisz?
- Naprawdę chcesz wiedzieć? – odparł nieco podejrzliwie. Skinęłam lekko głową. Co prawda obyłabym się bez tej informacji, ale nie zaszkodzi się dowiedzieć.. – Przyszedłem po ciebie.
Przez chwilę w milczeniu wpatrywałam się w niego, biorąc to na serio, po czym wybuchłam gromkim śmiechem.
- Oj, widzę, że humor jak zawsze ci dopisuje – szturchnęłam jego pierś szklanką. Zawsze był takim zgrywusem.. Louis uśmiechnął się lekko, kręcąc głową z dezaprobatą. Przechwycił drinka z mojej dłoni, odstawiając go na blat. Widząc jego ruchy, uśmiech powoli schodził mi z twarzy. W końcu całkowicie zniknął, kiedy chłopak chwycił mocno moją dłoń i wyprowadził na tyłu klubu, gdzie stał czarny mini van.
- Co r-robisz? – westchnęłam i przygryzłam delikatnie dolną wargę. Louis nic nie odpowiedział, tylko otworzył drzwi do samochodu. Powoli zaczynałam myśleć, że on mówił to na poważnie..
- Właź do środka – rozkazał, nieznającym sprzeciwu tonem.
- Co? Nie..
- Właź do cholery! – warknął i spojrzał na mnie morderczym wzrokiem. Nie znałam go od tej strony..
Pokręciłam lekko głową, jeszcze bardziej go tym denerwując. Westchnął nerwowo i wyciągnął z tylnej kieszeni pistolet. Odbezpieczył go i skierował w moją stronę. Rozszerzyłam źrenice na widok broni.
- Wejdź.. do.. środka – odparł powoli, słowo za słowem, nadal trzymając pistolet w ręku. Przełknęłam ślinę i powoli, posłusznie weszłam na tylne siedzenia vana, gdzie już siedział jakiś mężczyzna. Złapał moje ramię, zapewne bym nie uciekła. Spojrzałam na niego z przerażeniem, tymczasem Louis zamknął drzwi za mną i usiadł na miejscu kierowcy. Zerknął w lusterko, przyglądając mi się. Posłał mi chytry uśmiech, zapalając silnik.

On naprawdę nie żartował..


~~~
Dzisiaj krótko,
wybaczcie że tak długo,
przepraszam za wszelakie błędy ortograficznie i inne,
podoba wam się rozdział?
jeśli tak to zostawcie po sobie jakiś komentarz :')


Czytasz = Komentujesz
30 komentarzy = Nowy Rozdział


48 komentarzy:

  1. cudowny <3 jestem ciekawa co będzie dalej, jak z Zaynem xd dodawaj jak najszybciej kolejny :) @awhmymaalik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze.. żeby dowiedzieć się co będzie dalej muszę iść spać, ponieważ prawie wszystko co przelewam na papier, najpierw układa mi się w snach haha. Wiem że to dziwne, ale tak już mam x
      Minus jest taki że nie zawsze mam te 'prorocze' sny, więc muszę na nie czekać :>

      Usuń
  2. OMG! hfgbvguerjkgjdfgahioseguio
    KOCHANA KOCHAM CIĘ!
    Louis < 3 Tylko ten pistolet mnie trochę zniechęcił. Cóż... o gustach się nie dyskutuje. Oczywiście cieszę się, żę dodałaś ten rozdział. Radzę Ci już zabierać się za pisanie kolejnego, bo nim się obejrzysz bedzie już 30 kom. ;*
    Ojejku! Malik, jaki bohater z ciebie. Mam nadzieje, że on jej pomorze. W końcu od początku wiedziałam, ze "coś" pomiędzy nimi rozkwitnie. A tekst Scarlett mnie rozwalił. haahaa. malować sufity xD
    Leje! ;D
    Pozdrawiam, mojego-jutra-nie-ma.blogpsot.com
    Diana *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi trochę nie pasował ten pistolet, ale chciałam właśnie żeby Lou był pokazany w 'ten' sposób.. jako odmieniony były chłopak... Chyba nie wspominałam że to były chłopak, ups. Ale przecież w zwiastunie jest soł.. xd
      ~Aduś.

      Usuń
  3. Kocham cię ! Nie mogę żyć bez tego opowiadania !

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy next ? KCKC <33

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest świetny! :) xx @PollKlaudia

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie maluje sufit w parku ! HAHAHAHAHAA !!! ALE MAM Z TEGO POLEWKE !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś genialna ! Taki nagły zwrot akcji ... Pisz dalej, bo nie wytrzymam !

    OdpowiedzUsuń
  8. THIS IS MY LIFE ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Scarlett jako małpa ... Ludzie ratujcie, moją wyobraźnia właśnie wysadziło ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszce więcej ! Jeszcze więcej ! Jeszcze więcej komeeeeeeeentów !
    WYMYŚLIŁAM PIOSENKE !

    OdpowiedzUsuń
  11. jedziesz, jedziesz !. bd cię wspierać ! <33

    OdpowiedzUsuń
  12. HAHAHAHAHA ! BRZUCH MI ROZSADZA !

    OdpowiedzUsuń
  13. hahahha... jebłam, leże i nie wstaje ! XD

    OdpowiedzUsuń
  14. pozdro z podłogi ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe co będzie dalej ... Kocham cie :* ~Kelly

    OdpowiedzUsuń
  16. CZY TYLKO JA CAŁY CZAS PISZĘ TE KOMENTARZE ???

    OdpowiedzUsuń
  17. tralalalala tralalaala ( to miało znaczyć, że jest świetny XD )

    OdpowiedzUsuń
  18. JESZCZE 5, JESZCZE 5, JESZCZE 5 KOMEEEEEEEENTÓW ! ~ i znowu taka piosenka

    OdpowiedzUsuń
  19. Uuuuuu ... Zayn się zakochał ! Awwww ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle komentarzy w jeden dzień ... No, no, no - musisz być niesamowita ! Ale co ja piszę ? Ty jesteś niesamowita, bo stworzyłaś coś takiego ! Pamiętaj, że ja zawsze pozostawię koment pod twoim rozdziałem! x3

    OdpowiedzUsuń
  21. Genialny jak zawsze... Po prostu już brakuje mi słów, bo każdy rozdział jest lepszy od następnego... Trzymaj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  22. MUAHAHAHAHAHA !!! JESTEM 30 !!! SUUUUUUPER !!! KOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOCHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAMMM CIEEEEEEEEE !!! KC <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boże.. już kiedyś wspominałam coś na temat SPAMU pod rozdziałami ...

      Usuń
  23. jprdl nie wiem czy komus tu zalezy na komentarzach jesli 20 kom dodaje jedna osoba...

    OdpowiedzUsuń
  24. ten rozdział jest boski czekam na nexsta

    OdpowiedzUsuń
  25. BOMA!!! Jestem wielką fanką ;) PROSZE, JAK NAJSZYBCIEJ DAJ NEXT ;))

    OdpowiedzUsuń
  26. Super, DODAWAJ SZYBKO NEXTA! :3

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny! *-* Napisałabym wcześniej ten komentarz, ale nie wiem, dlaczego, ale mnie nie poinformowałaś o tym rozdziałe ;c No trudno, ale jakby coś to jestem @luv_my_jade, ale chyba masz mnie w informowanych ;D
    Nie mogę doczekać się kolejnego :3 A więc czekam xx
    @luv_my_jade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie? Przecież informowałam wszystkich z listy na której jesteś :c Buu.. :c

      Usuń
    2. No, ale przynajmniej się o nim dowiedziałam c: Nie przejmuj się, każdemu sie zdarza ;) xx

      Usuń
  28. świetny rozdział i już nie mg sie doczekać nexta

    OdpowiedzUsuń
  29. Tekst Scarlet mnie rozwalił. Ma rację niech Harry zasuwa do parku malować sufity!

    OdpowiedzUsuń
  30. boskie :)
    ogólnie super blog
    wbijaj do mnie

    OdpowiedzUsuń
  31. super rozdział kiedy nastepny jest już 44


    faneczka 11

    OdpowiedzUsuń
  32. Nominowałam cię do Liebster Adward :) Więcej info: http://case-closed-story.blogspot.com/2013/12/liebster-adward.html
    xx

    OdpowiedzUsuń
  33. LOUIS TY JEBANY GNOJU SPIERDALAJ OD MOJEJ DŻO
    WEŹ RUSZ JEJ PIZDE A CI CHUJA UTNE
    ONA MA SIĘ ROZDZIEWICZYĆ Z ZENEM
    CZUJESZ TO FRAJERZE??!!?!?!!!!?!?


    A TAK NA MARGINESIE TO SIE DZIEJE OMFGFHKBDFDSF IDE CZYTAĆ DALEJ

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję ♥